Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (55/91) > >>

Anette Du'Monteau:
-Niestety to główny aspekt wojny. Szczerze powiedziawszy dawno tak nie oberwałem jak dziś. - przyznał mauren. -Dajcie mi chwilę czasu, żeby doprowadzić się do jakiegoś stanu ładu i możemy ruszać. - dodał. Musiał gdzieś się obmyć i przemyć cały pancerz. Pod tym względem Zeyfar zachowywał się wyjątkowo pedantycznie. Wszystko musiało być czyste i schludne. Dopiero w wirze walki było mu to obojętne. Jednak gdy do niej stawał, musiał się prezentować jak najlepiej.

Hagmar:
A ja? Zbroja do wymiany, a dobra była, tania. Po polowaniu zrobie sobie zbroje z jego łusek... Zeleris, do czego nadaje się krew smoka? Bo ogon to sobie upieczemy.

Anv:
Przytaknąłem tylko draconowi w geście zrozumienia i wyszedłem poza punkt medyczny. Adamus musiał być gdzieś niedaleko. Po chwili poszukiwań odnalazłem go niemal śpiącego przy ognisku. Szturchnąłem go żartobliwie butem o udo, celem przebudzenia.
- Wstawaj, lecimy na zwiad. - w tym momencie kątem oka dojrzałem Nudę, siędzącą przy tym samym ognisku. - O, ty też. Idziemy do Aragorna. - stwierdziłem i zachęcającym gestem głowy skinąłem w stronę skąd przyszedłem. Gdy stanęliśmy wszyscy troje przy Aragornie zapytałem
- Gdzie mamy się udać?

Gordian Morii:
Elltharias wraz z kilkoma żołnierzami chodził po polu bitwy cały czas dzierżąc miecz w swej prawicy. Nie walczył zbyt dużo, gdyż zajął się pomocą innym, teraz też pomagał chociaż w trochę inny sposób. Ktoś złapał go za nogawkę spodni.
Wielkie niebieskie oczy, teraz już zamglone spoglądały na niego z błaganiem. Bez ociągania schylił się do ranionego wojaka by przyjrzeć się jego ranie. Trzy bełty utkwiły w korpusie młodego mężczyzny przebijając jego płuca.
- Wybacz przyjacielu, ale nic się nie da zrobić.. - rzekł cicho nie spuszczając wzroku. Spodziewał się strachu, lecz chłopak nawet się nie skrzywił podał mu tylko sztylet, który kurczowo trzymał w dłoni. Elf zrozumiał co należy zrobić.
-Niech Zartat pomoże Ci odnaleźć spokój.. - dotknął jego czoła, a drugą ręką przebił serce. Na twarzy chłopaka pojawiło się uczucie ulgi, skonał momentalnie. Elltharias wyrwał sztylet z rany i zamknął powieki martwego. Powstał z kolan
-Miał tylko kilkanaście lat... - rzekł sam do siebie i ruszył dalej, pomagać konającym w przechodzeniu na drugą stronę życia...

Dragosani:
- Pewien jestem, że można by ją użyć w alchemii. - odparł mag. Wzruszył ramionami, co wywołało dość dziwaczny ruch skrzydeł. - Ale nie powiem nic dokładniejszego. Do tej pory poznałem jedynie podstawy alchemii. Jednak warto wziąć nieco tej krwi. Przynajmniej nie będzie trzeba ubijać drugiego smoka, gdyby była potrzebna. W sumie ciekawe jakby podziałała na wampira... - zamyślił się, drapiąc pazurem w brodę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej