Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Adaś:
Adamus zaraz po przybyciu na plażę zaczął szukać jakiejś cichej zatoczki nie daleko obozu. Zależało mu na znalezieniu takiej gdzie woda nie była by zabarwiona krwią poległych żołnierzy. Gdy znalazł takową nie daleko obozu ściągnął pancerz łowcy i cały swój sprzęt. Po prosił o pilnowanie ich jednego z młodych pomocników medyków aby popilnował ich. po czym rozebrał się i poszedł się wykąpać w morskiej toni. Po paru godzinach walki był nie z miernie zmęczony, głodny spocony oraz zaplamiony krwią. Gdy się wykąpał wrócił na plaże wziął mokrą szmatą przeczyścił brudny od krwi i kurzu pancerz aby wyglądał jako tako. Jak skończył ubrał się wziął sprzęt i udał się do jednego z ognisk przy którym reszta grupy przygotowywała posiłek. Po czym dosiadł się spokojnie i zaczął jeść w ciszy wyznaczoną racje. Gdy tylko zjadł wziął opuścił głowę i zaczął drzemać na siedząco. Był to pół sen gdyż wiedział co się w okół niego dzieje ale tak że czuł ukojenie jak podczas snu.
Patty:
- Się, kurwa, czarnuch odezwał - odparłam zgryźliwie, masując łopatkę. Po kilku godzinach od postrzelenia i wyleczenia w zasadzie nie czułam już bólu, rana przestała mi doskwierać. Powoli wstałam, ciesząc się z odzyskanej sprawności. Było to dla mnie ważne, nie lubiłam siedzieć spokojnie i obserwować, jak obrywają kompani lub choćby sprzymierzeńcy. Dużo lepiej czułam się w ogniu walki, z mieczem w dłoni. Rozejrzałam się i dojrzałam wzrokiem bukłak z nieokreśloną póki co cieczą w środku. Podeszłam powoli, nie chcąc nadal naruszać magicznych wiązań i odkorkowałam naczynie, wąchając podejrzliwie zawartość. Woda. Bez dłuższego namysłu upiłam kilka łyków, rozkoszując się rześkością spływającą w dół gardła. Na polu bitwy nikt nie dał mi żadnego płynu, przez co czułam swego rodzaju dyskomfort. Teraz jednak szybko opróżniłam bukłak i usiadłam z powrotem na łóżku.
- Tak nawiasem, kto mnie uratował? - spytałam, niepewna odpowiedzi. Wszak była to dla mnie dość ważna kwestia, zatem zależało mi na jej poznaniu.
Dragosani:
Zeleris zdołał obejść się bez poważniejszych ran. Zawdzięczał to aurze, którą podtrzymywał długo... zbyt długo. Był w tej chwili wyczerpany. Snuł się po obozie. Resztki mocy magicznej wyczerpywał na pomoc magom Cesarstwa w leczeniu rannych. W końcu trafił do punktu medycznego w którym leżeli jego towarzysze. Był zmęczony i obolały. Po części od używana magii, a po części od ciągłego latania. Miał wielką nadzieję, że będą mieli chociaż kilka godzin odpoczynku, zanim rusza na smoka. Stanął obok towarzyszy, opierając się ciężko na kosturze.
- I jak tam rana, Patty? - zapytał tonem troskliwego medyka. Niezbyt mu taki ton wyszedł. Bardziej przypominał ciekawość szalonego naukowca, który bada nowy projekt. Rozejrzał się po okolicy. - Nie wiecie, czy można tu gdzieś dostać jaką miksturę energii magicznej? - zapytał po części do świata jako takiego, po części do towarzyszy i po części do siebie.
Hagmar:
Druga szafka od lewej, niebieskie butelki z napisem "mikstura energii magicznej" Odparła medyczka. A Ty Aragornie wyrzuć ten złom.
Co? To jeszcze dobra kolczuga, trochę rozerwana ale jeszcze dobra, Patty to Yarpen, Zeleris i Elitharias Cie uratowali.
Dragosani:
- ÂŻycie mi ratujesz, panienko. - odparł Dracon uśmiechając się zawadiacko. Albo raczej próbując tak się uśmiechnąć. Podszedł do wskazanej szafki i otworzył ją. Była tam masa wszelakich buteleczek, słoiczków i innych naczyń z najróżniejszymi substancjami. Dracon przeglądał etykiety.
- Maść na czyraki, to nie... - czytał po kolei. - Odtrutka, krem na zmarszczki, mikstura lecznicza, koński mocz... - w końcu znalazł niebieską buteleczkę. - O, mikstura energii magicznej. - wyciągnął jedną i odkorkowawszy ja wypił zawartość. Skrzywił się. Eliksir był obrzydliwy. Tak bardzo obrzydliwy, że aż wykraczał poza granice obrzydliwości i stawał się pyszny. Flamel zamknął szafkę i wrócił do "swoich".
- Od razu lepiej. Jakbyś kiedyś, przypadkiem była na Valfden, medyczko, masz u mnie wino. - powiedział już ze zdrowszym uśmiechem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej