Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Hagmar:
Aragorn podbiegł do rannej Patty.
Kurwa, kurwa. Meeedyyk! Nie waż mi się tu zdychać, nie teraz. Meeeedyk!
Dragosani:
Dracon wzniósł się nad sojusznicze szeregi. Bitwa trwała w najlepsze. Ludzie i inne istoty ginęli masami. Jak to bitwa. Flamel ignorował ich, często drastyczne, zgony. Taka jest wojna i nikt nic na to nie poradzi. Szczególnie, że nie znał umierających istot i obchodziło go tylko tyle, aby zabrali ze sobą jak najwięcej wrogów. Ale baczne dracońskie oko dostrzegło kłopoty osoby znajomej. A na to Dracon już pozwolić nie zamierzał. Natychmiast tam podleciał wylądował. Podbiegł do Patty, którą już zajmował się Aragorn. Spojrzał na ranę.
- Kurwa. - warknął. Wątpił, aby jego magia pozwoliła na zaleczenie jej. Tutaj potrzebny był mistrz Naurangol Mimo to, trzeba spróbować. Lecz najpierw należało usunąć bełt. - Słyszeliście! Medyka, ale już, psia mać! - wrzasnął gdzieś za siebie. - Patty, jak umrzesz, to wezmę twoje ciało. Do badań. - powiedział do rannej, starając się jakoś zachęcić ją do walki ze zmorą śmierci, jak i maksymalnie zniechęć do umierania.
Anv:
- Piekło? Voila. - skwitował Anv i zaszarżował przed siebie. Jeden z legionistow wypadł na wprost niego. Co było swoją drogą jedną z gorszych decyzji w jego życiu. O czym miał się przekonać za chwilę. ÂŁowca natychmiastowo ciął od dołu w lewy ukos. Cios trudny jakkolwiek do sparowania, więc oponent tylko wykonał unik. Po tym od razu pchnął mieczem w okolice tułowia Anvarunisa. Gdyby nie refleks i swoista gibkość mężczyzny, ostrza zapewne zatopiłoby się w jego boku. Koncentracja, ta była teraz meżczyźnie potrzebna. Po kilku ruchach widać już było pewność działań, typową dla niego, zaczęła także odznaczać się różnica w umiejętnościach oraz sile. Cięcia łowcy były o wiele bardziej niebezpieczne. Legionista jednak starał się nie ustepować. W pewnym momencie ciął od prawej do lewej, zwyczajnie. Anvarunis uchylił sie delikatnie i swoją klingą odprowadził ostrze przeciwnika dalej po półkolu. Wygiął się lekko i kopniakiem w bok uda, prowadząc go dalej sprawił, że stanął plecami do Anva. Wtedy łowca, wiedząc do jakiej sytuacji doprowadził, zatopił demonicznny szpon w klatce piersiowej mężczyzny, wbijając dłoń przez żebra w plecy. Na oślep wymacał jakiś organ. Zacisnął na nim rękę i wyciągnął z truchła. Organ okazał sie być sercem. Brutalne. Ale jakże widowiskowe, w wykonaniu łowcy. Mimo, iż nie miało większego znaczenia strategicznego znów zapewniało dawke euforii do dalszego działania demonicznej kończyny.
- Zeyfarze! Podrzuć mi tu płomyczek. - krzyknął do kompana
Anette Du'Monteau:
Syn Uriela zmienił się w coś zupełnie nie przypominającego człowieka. Z szalonym błyskiem w oku rzucił się między rozproszonych żołnierzy tnąc na lewo i prawo. Jedynie karmazynowe smugi przy każdym ruchu świadczył o trafieniach. Podwójny blok pozwolił mu uniknąć śmierci, a kolejny unik uratował ramię maurena. Skrytobójca przemienił się teraz w wściekłego wojownika. Waląc na odlew Zeyfar rozpłatał szyję kolejnemu nieszczęśnikowi. Następnie przetoczył się po plecach oponenta z lewej i uderzył wzdłuż kręgosłupa stając na ziemi. Gdy ludzie się już zbiegli widząc pobojowisko jakie wywołał ciemnoskóry zrobiło się nieciekawie. Oba miecze krzesały iskry odbijając kolejne razy spadające na członka rodu Navarre. Za każdym razem jedna z klina zdołała się wyśliznąć oddając wściekłość właściciela. Dopiero w tym momencie dało się zauważyć bojową maskę Zeyfara skąpaną w posoce. Chwilę potem syn Uriela usłyszał kompana. Wycelował różdżką i wymówił zaklęcie.
-IGOI! - posłał pocisk w towarzysza. Niestety była to chwila jego dekoncentracji.
Hagmar:
Co sie... o kurwa, przytrzymaj ją! Na miejsce przybiegł Yarpen ze swoją "magiczną" torbą. Wyciągnął z niej szczycpe, złapał wystający bełt i wyszarpnął go, bez grotu. Kurwa... Musze...
Czekaj, Patty teraz kurewsko zaboli. Dracon pobrał mocy, wsadził palce (obmyte Yarpenową gorzałą) w ranę by wyczuć grot wyjął je i... wyszarpnął go telekinezą. Trysnęła krew... Tera twoja kolej czarnuchu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej