Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (39/91) > >>

Hagmar:
Tu wszyscy wyglądali na magów, mimo kolczug i zbrój płytowych. Jeden z magów bojowych podszedł do ciebie.
Zeleris Flamel? Jestem Urlyk van Faryk Arcymag ÂŻywiołów. Zaraz rozpoczniemy ostrzał, więc się przygotuj.

Dragosani:
- Akurat do używania magii jestem zawsze gotowy. - odparł Zeleris. Podszedł do burty galery, aby spojrzeć na wybrzeże. Chciał zorientować się w umocnieniach plaży. I potencjalnych celach. ÂŚcisnął mocniej kostur,mentalnie przygotowując się do siania zniszczenia i pożogi. Uśmiechnął się lekko. Uwielbiał zapach spalenizny o poranku.

Patty:
Odruchowo poprawiłam rynsztunek, dociągając pasy i klamry. Nie chciałam, żeby coś w najgorszej chwili odpadło bądź zawadzało. Gdy już byłam gotowa, ruszyłam za Aragornem wedle przydziału, do łodzi. W marszu sprawdzałam jeszcze, czy miecz nie będzie stawiał oporu przy dobywaniu, ale było dobrze. Nie odczuwałam zbytniej ekscytacji walką, przeistaczało się to raczej w rutynę dnia codziennego, żadnych zbędnych emocji, które przeszkadzałyby w walce. Tak było najlepiej.

Anette Du'Monteau:
-Zatem sami mamy się dostać za linie sił wroga? - spytał Zeyfar. Poprawiał każdą część pancerza i sprawdzał wszystkie wiązania. Zasznurował karwasze, naramienniki i całą resztę. Przetarł nieco oliwą pochwy mieczy, napiął dokładnie cięciwę łuku i wdział cienkie skórzane rękawiczki. Potem spojrzał przed siebie i wypowiedział jedną z sentencji.
-Aut vincere, aut mori.

Anv:
Anvarunis także dopiął wszystkei klamry mocniej. Wyjął wielgachne ostrze zwisające u pleców. Wykonał jeden młynek dookoła ciała, jakby rozgrzewając nadgarstki. Ekscytacja sie wzmagała. Czuł, że spzon także budzi się do życia, bowiem emocje nie były dla niego obojętne.
- Kurwa, kocham to. - mruknął pod nosem. Uwielbiał ten moment. Moment tuż przed walką. Teraz gdy był najmocniej skoncentrowany, obmyślał tylko plan działania.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej