Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"
Dragosani:
- Popieram Adamujsa. Na moja opowieść w sumie nie liczcie. - odparł Dracon. Napił się wina, bo tak. W sumie czy jest potrzeby do tego powód? - Zanim przybyłem na Valfden byłem praktycznie nikim. Bez stałego miejsca zamieszkania, bez dochodów, bez rodziny czy nawet przyjaciół. Za to z dużym i niekontrolowanym potencjałem magicznym. Nie raz nie dwa spaliłem jakiś dom przy gwałtowniejszych emocjach.
Hagmar:
Znowu wam odpierdala?! Co to kurwa miało być Navarre! Komando baczność, do szeregu! Wrzeszczał Aragorn gdy tylko się zjawił po tym jak mu powiedziano co się stało. Jeszcze nie ruszyliśmy a już ranni!
Anv:
- O, Będzi wpierdol. - zażartował. Wcześniej jednka zdążył w dość szybkim tempie wypić większą porcję wina. Podniósł się teraz, w głowie lekko zakręciło, ale pion utrzymał. Z resztą nigdy nie dawał po sobie poznać upojeń alkoholowych.
- Ta jest mistrzu! - odrzekł do Aragorna, salutując jednocześnie.
Adaś:
Adamus także wstał ale zajęło mu to więcej czasu bo nie chciał za bardzo nadwyrężyć świeżo zagojonej nogi gdy już wstał powiedział do Aragorna:
-Szefie nic się nie stało, nie denerwuj się Zeleris i Eltarhias wszystko naprawili
Hagmar:
A pewno że byndzie fpierdol! I to taki że Ci ta demoniczna dupa odpadnie! Takie z was narwańce? Macie, zeżrecie to za kare. Yarpen postawił wazę, wazę z ślimakami, dżdżownicami (jeszcze żywe) Podobno miejscowi to jedzą... Ale mogło się stać! Centymetr w lewo i byłbyś trupem!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej