Tereny Valfden > Dział Wypraw

"Sok z Złotej Rudy - Kici kici smoczku"

<< < (21/91) > >>

Anette Du'Monteau:
-Lecz twoje wieczne lato nie wie, co jesienie,
Nie straci barwy, którą jest twoja uroda,
Ani jej śmierć nie wciągnie w zapomnienia cienie... - mauren kończył recytować jeden ze swych ulubionych sonetów. Podniósł się z ziemi, otrzepał odzienie i przeciągnął się wyciągając ręce ku niebu. Zauważył, że Adamus ćwiczy nieco szermierkę, więc postanowił podnieść nieco poziom treningu. Chwycił za swój łuk, napiął porządnie cięciwę i umieszczając na niej strzałę wycelował niedaleko adepta. Prostym ruchem puścił, a naciąg łuku wystrzelił pocisk w błyskawicznym tempie. Strzała pomknęła i z charakterystycznym drżeniem wbiło się koło stopy rekruta.
-Kolejna będzie celniejsza. - krzyknął sięgając po kolejną strzałę

Gordian Morii:
//: Niestety dosyć słaba precyzja wykonania łuku w połączeniu z bardzo dużą odległością sprawiły, że strzała Zeyfara nie wbiła się w ziemię nieopodal Adamusa. Grot strzały rozerwał łydkę ÂŁowcy i szczęśliwie mijając kość wyszedł z drugiej strony pozostawiając ciemną brzechwę strzały z jednej a grot z drugiej. Ból rozrywanych mięśni był ogromny, Adamus zatoczył się i upadł.

-Idiota! - krzyknął elf podrywając się z ziemi.
-Nóż, wodę i kawałek płótna. Szybko! A i sprowadźcie jakiegoś maga. - zawołał podbiegając do ranionego towarzysza.

Patty:
W kilku skokach znalazłam się przy Ellthariasie, wyciągając zza pasa krótki nożyk, zazwyczaj służący do upuszczania krwi i kawałek materiału. Szybko podałam mu potrzebne do opatrzenia ÂŁowcy przedmioty, wskazując jednocześnie na strumień.
- Woda jest tutaj, ja idę po Zelerisa - Nie czekając na dalsze uwagi, ruszyłam szybko w kierunku prowizorycznego obozowiska, gdzie spędzała wolny czas drużyna. Niemalże biegnąc znalazłam się przy draconie. Siedział spokojnie z zamkniętymi oczyma, nie zwracając uwagi na resztę wszechświata; po prostu medytował. Delikatnie dotknęłam jego ramienia.
- Flamel, potrzebna nam twoja pomoc - Powiedziałam z pewnym przejęciem, nie wiedząc, jak poważna jest rana Adamusa - Jeden z ÂŁowców jest ranny, a magia zapewne będzie niezbędna.

Anette Du'Monteau:
-Ludzie się na żartach nie znają. trzymaj. - odrzekł Zeyfar i podał bandaże oraz manierkę z wodą. Zawsze to nosił od kiedy tylko nauczono go sposobów pierwszej pomocy.

Anv:
- Muahahahahahaha. - wybuchł śmiechem Anv podchodząc do opatrywanego Adamusa. - Będziesz żył. Chyba. ÂŁowca musi być twardy. Uznamy to pewnie za część treningu wytrzymałościowego. A zawsze mi się wydawało, że Zeyfar potrafi dobrze z łuku mierzyć... - stwierdził, teatralnie drpaiąc sie po brodzie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej