Tereny Valfden > Dział Wypraw

Niepokoje na południu...

<< < (12/37) > >>

Izabell Ravlet:
Tymczasem Darlenit razem z milicjantami wracał do komendy...

Dragosani:
Diomedes

Milicjanta zadziwiły słowa Diomedesa. W końcu mało kto jest tak bezczelny w stosunku do władz. Albo raczej, mało kto jest tak bezczelny i nie siedzi w lochu. Zaskoczyło go to do tego stopnia, ze podniósł wzrok znad bardzo ważnego dokumentu zezwalającego na przydział funduszy na zakup nowej miotły dla posterunkowego woźnego. Podniósł wzrok na nowicjusza.
- Grozisz mi, synku? - zapytał. Wyraźnie powstrzymywał gniew. - To jest karalne. Mógłbym wrzucić cie do lochu i jestem więcej niż pewien, że twój mistrz poparł by moją decyzję. - wyjaśnił już spokojniejszym głosem. Obrzucił wzrokiem szatę Diomedesa. - I nie popisuj się tak swoją szatą, nowicjuszu. Wiem co nieco o hierarchii Gildii i nie jesteś według mnie kimś ważniejszym niż rekrut. - dodał złośliwie.  - I co byś zrobił, jakbym dał ci te dokumenty? Zaczął biegać chaotycznie po mieście, bez planu, bez jakiegokolwiek przemyślenia? I co ci to da? Tylko w swej głupocie ostrzeżesz sprawców. W ten sposób nikomu nie pomożesz. Jak mówiłem, moi ludzie i twój przyjaciel będą tutaj za chwilę. Wtedy opracujemy plan. Uwierz mi, tak będzie lepiej. Jestem komendantem tego posterunku już osiem lat. Przez dziesięć wcześniejszych służyłem na niższych szczeblach. A przedtem byłem jeszcze kilka lat w armii. Znam się na tym. - ostatnie zdanie mówił już całkiem przyjaznym tonem. Niemalże ojcowskim. Gdyby nie siedział za biurkiem, a stał obok nowicjusza zapewne położył by mu rękę na ramieniu. 

Darlenit

Tymczasem Darlenit razem z milicjantami wrócił przed komendę :P

Izabell Ravlet:
Darlenit będąc przed komedą wyprzedził milicjantów, wchodząc jako pierwszy. I co zobaczył? Oczywiście Diomedesa, który próbuje wpaść w tarapaty. Informowała o tym czerwona twarz komendanta.
 Heh... - westchnął - Przepraszam za niego. Ale wróćmy do ważniejszych spraw. Ja dopełniłem swojej części umowy, znalazł coś pan?

Eric:
- Nie grożę. Mówię o niebezpiecznych konsekwencjach pańskiego niezrozumiałego zachowania. Ale przybył już mój towarzysz - powiedział i wskazał na maurena stojącego obok dwóch milicjantów. Wówczas Diomedes dobitnie zrozumiał, że milicja naprawdę ma przetrzebione szeregi.
- On potwierdzi moją tożsamość - powiedział i odwrócił się do Darlenita. - Dowiedziałem się czegoś ważnego, będziemy musieli szybko podjąć jakieś działania.

Dragosani:
Słysząc słowa Diomedesa, komendant zrobił minę w stylu "Na bogów, co za idiota". Jednak nawet tego nie skomentował. Nie było sensu, skoro młody nowicjusz nie potrafił dostrzec logiki jego zachowania. Funkcjonariusz pomyślał, że sam chciałby być tak młody i lekkomyślny. Jednak wyciągnął z szuflady dokumenty.
- Mam zeznania pewnego człowieka. - powiedział i spojrzał w papiery. - Według nich w mieście działa kult. Określa się on mianem Apostołów Tego Który Powstał. Niestety nie wiem kim jest ten "powstały". - przerwał i podrapał się po brodzie. - W każdym bądź razie zajmują się działalnością dość typową dla tego rodzaju zgrupowań. Odprawiają dziwaczne rytuały, składają ofiary i czczą moce, których lepiej nie prowokować. Udało mi się ustalić, że bezpośrednim obiektem ich czci jest morska bestia, nazywana Lewiatanem. Lecz co ciekawe nie jest ona wspomnianym "powstałym". Ofiary składają zawsze tuż przed świtem. To zapewne ma coś symbolizować... Wiem, że jest około dziesięciu kultystów. Tyle w każdym bądź razie widział mój informator. Przewodzi nimi ktoś, kto wygląda na maga. - zakończył. - Uprzedzę pytania - dodał niemal natychmiast. - Te informacje posiadam od jednej z ich ofiar. To był zielarz. Stary dziwak mieszkający za miastem. Udało mu się uciec z ich kryjówki. Niestety nie znał jej lokalizacji. szok zrobił swoje. Zapewniliśmy mu oczywiście ochronę, ale... powiesił się. - wyjaśnił. Spojrzał na Diomedesa. - To teraz nich nasz wielki wybawca uciśnionych wyjawi nam, jaki ma plan. - rzucił. W jego słowach dało się wyczuć subtelna nutke ironii. A właściwie całą jej symfonię.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej