Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwacze zaginionej flaszki
Adaś:
-Czyżby słynne lekki krasnoludów?
Spytał z za ciekawieniem.
Arti:
Aerth przeszukiwał najgłębsze zakamarki swojego umysłu w poszukiwaniu remedium na chorobę morską, jednak w żadnej z ostatnio przeczytanych ksiąg nic nie było na ten temat.
- Cóż... Jednak duża wiedza nie zawsze się przydaje... - szepnął pod nosem.
Nessa:
- ÂŁapy przy sobie - uśmiechnęła się pięknie jednocześnie wbijając paznokcie w "deskę", na której usiadła. - Nie martw się, mój drogi. Rzygać nie będę, ale niepewnie się tu czuję - rozejrzała się i widząc otaczającą ich wodę, szybko odwróciła się do krasnoluda i wyrwała mu buteleczkę, której zawartość wypiła. Skrzywiła się. - Ohyda.
Hagmar:
Tak Adamusie. Leki nie mają być smaczne, mają leczyć. Okręt odbił od brzegu. Księzyce świeciły dość jasno odbijając się na tafli wody.
Arti:
- Syropy zawsze są ohydne. Przynajmniej te które dawała mi moja babcia... Cholera, jakie to było niedobre! Jakieś czosnkowe wyciągi z dodatkiem sosny. Myślałem, że zwymiotuję jelita... Ale zawsze pomagały.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej