Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwacze zaginionej flaszki
Arti:
- To z pewnością sowite wynagrodzenie. Ale czy warte ryzykowania życia? Cóż... - rzekł. Ostatnio jestem coś bardzo pesymistyczny.
Adaś:
-Aerth bez obrazy ale nie pierdol tylko się decyduj.
Zdenerwował się filozofowaniem towarzysza. Gdyż nie lubił takiego podejścia przy prostych pytaniach.
Nessa:
- Grzeczniej, Adamusie - syknęła, gdyż nie przepadała za takim traktowaniem współtowarzyszy. Ludzie to strasznie niecierpliwie istoty, pomyślała. - Nie zachowuj się, jakby głowa służyła ci jedynie po to, by deszcz nie lał się do środka. Jego wola. Czas ma do przybycia imperialnych.
Adaś:
Adamus lekko oburzony odwrócił się i stanął za Yarpenem wcale nie miał ochoty wdawać się w kłótnie. Gdyż nie lubił się kłócić z kobietami, ponieważ zawsze gdy tracił argumenty w karczmie to mógł sprzedać z pięści rozmówcy a kobiet zaś nie wypadało bić.
Hagmar:
... I żeby wychędożyli wasze wstrętne baby a piwo w wode zamienili kurduple! Wrzeszczał Aragorn wychodząc z budynku koszar, gdyby nie był czarny można by zobaczyć jak czerwieni się ze złości. Czarni draconi łatwo wpadali w furię... a Aragorna łatwo było wyprowadzić z równowagi jeszcze gdy był elfem.
Wracamy do domu, nie będę pracował dla oszustów... Zacząłem wypytywać o szczegóły bitwy i zapłaty... powiedzieli że powiedzą w swoim czasie, to ich przycisnąłem. Okazało się że poddadzą się! Chcieli nas sprzedać, wrobić... szczególnie mnie. Chodźcie, idziemy do portu. Yarpen, masz?
Mam...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej