Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwacze zaginionej flaszki
Hagmar:
Okazało się że od pięciu minut stoicie pod "Kwiatem Wiśni". Krasnolud pchnął drzwi, znaleźliście się w luksusowo urządzonym salonie, był tu i barek, i sofy, kanapy no i panienki. Bardziej rozebrane niżli ubrane. Yarpen odwiesił płaszcz i całe żelastwo jakie nosił. Zasiadł na jednej z kanap w rogu sali, oparłwszy ręce na stoliku.
A tym czasie w pokoju gdzie spała reszta drużyny, Aragorn przekręcił się na drugi bok.
Hrrrr.... hrrrr .... hrrrr.... hrrrr...
Adaś:
Adamus w tym czasie ni z tond ni zowąd spadł z łóżka. Wprost na swoje twarde buty. Wstał rozmasował bolące miejsce , położył na w łożu i walnął z powrotem w kimono. Po chwili było słychać od Adamusa głośne chrapanie.
//Czy ten dom rozpusty jest konieczny bo to już jest trochę nudne? Czy to jest twój sposób na rozkręcenie wyprawy?
Arti:
/// dobra tam, Aragornie, pozwolisz, że napiszę krótką narrację? ;)
Młodzieniec i krasnolud przez długi czas napawali się widokiem skąpo odzianych kobiet. Przyjemność jednak zawsze dobiega końca. Jutro robota, więc musieli wrócić do swojej kwatery i zgarnąć minimalną dawkę snu.
Adaś:
Adamus obudził się dość wcześnie bo jeszcze na dworze nie świtało. Czuł jak go parę miejsc boli po wczorajszym upadku z łóżka, wyczuł nawet że ma niewielkiego guza na głowie. Gdy wstał narzucił na siebie ubranie, założył pas i nowy miecz i ruszył by trochę poćwiczyć przed śniadaniem, ponieważ chciał aby ręka przywykła do miecza. Adept ćwiczył na zewnątrz aż zaczęło dobrze świtać. Po ćwiczeniach ruszył prosto na śniadanie. Siedział przy stole i powoli spożywał kurczaka.
Hagmar:
//Jakbyście poszli z Aerthem to stałoby się coś fajnego, także nie marudzić. :)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej