Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bandyci w spódnicach...

<< < (12/31) > >>

Hagmar:
Nie pozwolę, jestem baron Tacticus. A więc ktoś ważniejszy od ciebie, tutejszej rady i "straży" która pewnie nie jest lepiej wyszkolona od chłopów ze wsi, grzecznie odpowiesz na moje pytania i zaprowadzisz mnie do władz miasta. Jasne?

Devristus Morii:
Z tego co wiem Twoja władza tutaj nie sięga. Nie jesteś tutaj baronem czy hrabią ani nawet szlachcicem w tej stronie Valfden. Odpowiadamy tylko przed naszymi władzami, a nie z innych ziem.

Hagmar:
Ta ta... a idźcie w cholerę. Dracon odczekał chwilę, tylko po to by za nimi ruszyć... podbiegł kilka metrów rozkładając skrzydła, wzbił się w powietrze by lepiej widzieć teren.

Devristus Morii:
Strażnicy wyruszyli po za miasto, lecz gdy minęli bramy już nie traktowali tak miło więźnia. Ciągnęli go za nogi, co sprawiało że leżąc na plecach, zdzierał je. Sprawiało mu to dużo bólu, a także większą szansę na zakażenie. To były jak tortury. Tortury przed ewentualna śmiercią. Doszli do zapadliny, a raczej wykopanej wielkiej dziury w ziemi (coś na wzór areny w Silden z g3).

Hagmar:
Aragorn w locie wyciągnął katanę, to co chciał zrobić było niebezpieczne... zapikował ostro w dół, dwa metry nad ziemią wyrównując lot, leciał prosto i szybko na strażników. Nie chciał zabić, katana rozcięła bok strażnika, Dracon wzniósł się w powietrze wisiał przed drugim strażnikiem. Nawet nie próbuj sięgać po broń. Co tu sie wyrabia gadaj.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej