Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bandyci w spódnicach...
Dragosani:
Mag wciąż nie powracał. Wytłumaczenia mogły być trzy. Albo grota nie była zwyczajną grotą, lecz systemem pokaźnym jaskiń, albo mag został w jakiś sposób pochwycony, albo też podle zdradził i knuł obecnie z bandytami nad planem zgładzenia śmiałków. Słońce chowało się za horyzontem, przez co zapadał zmrok. W lesie ciemność zaległą szybciej, niż na otwartej przestrzeni. Po chwili pełnej ciszy i napięcia czułe uszy elfki i Dracona pochwyciły odgłos łamanej gałązki. Dochodził zza okolicznych krzaczorów. Zupełnie jakby sprawdza hałasu zorientował się, że śmiałkowie zostali ostrzeżeni, wyskoczył zza zarośli. Sprawców było kilku, a przypominali wilki lecz były większe i ciemniejsze od zwyczajnych przedstawicielu tego gatunku. Największy basior zawył do wschodzących księżyców dając tym samym sygnał do ataku swojej watasze.
Mroczne Wilki x 5
Hagmar:
Aragorn wzniósł się w powietrze, wyciągnął różdżkę gdyż szkoda mu było miecza na byle wilka.
IGOI! Rzucił bez emocji, palenie przeciwników nie sprawiało mu już takiej frajdy jak kiedyś. Kula ognia trafiła wilka paląc jego futro na tyle by padł martwy.
Izabell Ravlet:
Darlenit zrobił prawie to samo co Aragorn - z tym wyjątkiem, że z dłoni maurena w stronę jednego z wilków poleciały dwie ogniste strzały:
OIIIG, OIIIG - wyszeptał
Nessa:
Czarusie, pomyślała elfka, ciesząc się, że wcześniej przygotowała broń. Powoli zrobiła kilka kroków w tył i ustawiła się wygodnie do strzału. Nałożyła strzałę na cięciwę, którą dociągnęła aż do kącika ust. Starała się kontrolować oddech, ale straszne ślepia wcale jej w tym nie pomagały. Przymrużyła prawe oko i strzeliła. Trafiła, ale nie w wybrane wcześniej miejsce, co ją odrobinę wyprowadziło z równowagi. Ponowiła jednak poprzednie czynności i kolejna strzała powędrowała w kierunku, tym razem kończąc jego żywota.
- Zdecydowanie mniej efektowne.
Adaś:
Adamus chcąc się popisać powoli schował miecz i wyciągnął sztylet z buta. Czeakł aż wilk żuci się na niego. gdy wilk skoczył łowca szybkim ale spokojnym ruchem przyskoczył z boku do wilka i w locie wbił mu sztylet w brzuch. Wilk upadał.I parsknął:
-Phy nie ma ekstytacji.
Zostało 1/5
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej