Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy umarli spać nie mogą...

<< < (5/12) > >>

Patty:
Powoli wstałam od kominka, patrząc się dziwnie na elfa. Złowieszczo, można by rzec. Dotarłam do stolika i usiadłam na wskazanym mi zydelku, kładąc prawicę na stole. Skupiłam się na przeciwniku, który był większy ode mnie co najmniej dwa razy i zapewne tyleż silniejszy. Skupiłam się.
- Zaczynamy?

Gordian Morii:
-No zaczynajcie.- rzekł elf i założył ręce za plecy. Gdy rozległ się sygnał rozpoczęcia uśmiechnięty od ucha do ucha drwal niby od niechcenia zaczął napierać na rękę Patty, ta początkowo ulegała bardzo łatwo, co poskutkowało jednym. Drwal stracił czujność, a to wystarczyło by dziewczyna przejęła inicjatywę i w dosłownie dwóch sekundach trzasnęła knykciami prawicy drwala o dębowy blat stołu.
W karczmie zapanowała taka cisza, że gdyby nie pora roku to słychać byłoby zapewne brzęczenie much w zasłoniętym alkierzu.
-A nie mówiłem... Jadziu?- przerwał ciszę elf i odbierając ze stołu miecz przypiął go sobie do pasa. Pozostawiając zszokowanego drwala z miną, której powtórzyć się nie dało.
- Będziesz miała jak znalazł na nowy płaszcz i sukienkę.- rzekł wskazując na ustawione w kupce 350 sztuk złota, które postawił drwal. Mężczyzna okazał się być jednak człowiekiem honorowym i pokręciwszy głową zgarnął całe złoto do mieszka i położył przed Patty.
- Proszę, przyznaję jesteś lepsza.

Patty:
- No... Dzięki - Odpowiedziałam jedynie, zgarniając mieszek ze stołu z miną dokładnie przypominającą  <hę>. Usiadłam powoli obok kominka, zastanawiając się nad prawami rządzącymi wszechświatem i czy przypadkiem się nie zmieniły. Dochodząc jednak do wniosku, że był to jedynie przypadek usiadłam wygodniej i przymknęłam oczy, popadając w zadumę.

Gordian Morii:
-Karczmarzu przygotuj 3 pokoje dla nas. Zostajemy na noc, że się tak wyrażę.- rzekł do stojącego za kontuarem. Karczmarz mruknął coś w stylu "Chwileczkę" i zniknął na schodach wiodących na piętro zajazdu. Nie było go dłuższą chwilę, lecz wreszcie się zjawił.
-Proszę bardzo. ÂŚrodkowy pokój jest dla panienki. - rzekł.
-To ja zamawiam ten pierwszy. Dobranoc.- powiedział tylko i ruszył schodami na piętro, do przygotowanego pokoju. Skromny był, to prawda, ale elfowi to wcale nie przeszkadzało.

Patty:
- Branoc - Odpowiedziałam do pleców elfa, który już wspinał się na piętro. Sama nie chciałam już dłużej siedzieć w hałaśliwej izbie i po chwili sama ruszyłam do własnego pokoju, mimochodem zastanawiając się, co tam mogę spotkać. Choć może to zwykła uprzejmość karczmarza. Podeszłam do drzwi, otworzyłam je cicho, wślizgnęłam się do środka i zamknęłam je za sobą, chcąc mieć resztę nocy dla siebie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej