Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na tropie maga
Devristus Morii:
Obiecałeś sobie, ze jak wrócisz to podziękujesz i pomodlisz się w jego kaplicy. Idąc tą ścieżką, zauważyłeś jakieś światło po lewej stronie. Jakieś 500 metrów od Ciebie.
Izabell Ravlet:
Powinno się udać - pomyślał, wziął dwa wdechy i wyszeptał:
Elysh Osh Izqihuxuesh Arishesh, Xuanysh Izgroshel - zaczął przyglądać się światłu wyostrzonym wzrokiem, aby upewnić się, że to nie błędny ognik. Czytał nieco o tych stworzeniach i wolał nie wpaść w ich pułapkę...
Devristus Morii:
Wraz z użyciem zaklęcia straciłeś przytomność. Twoje rezerwy właśnie się uruchomiły i sprawiły, że nie umarłeś z braku energii magicznej. Kiedy otworzyłeś oczy ujrzałeś nad sobą staruszkę, która uśmiechnęła się do Ciebie. Prawdopodobnie była to wiedźma z lasu.
Izabell Ravlet:
Zaczynam przesadzać. Muszę zacząć myśleć... - Darlenit był zły na samego siebie. Uważał, że jest głupi. Z rozmyśleń wyrwał go widok staruszki
Witaj. Gdzie ja jestem?
Devristus Morii:
Jesteś w moim domku, gdyż znalazłam Cię w lesie nieprzytomnego odpowiedziała Ci staruszka Podczas kiedy Ty spałeś, ja zrobiłam Ci śniadanie rzekł stawiając przed tobą pieczeń z jelenia i kubek herbaty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej