Zeleris wstał.
- Nie ma co zwlekać, wyruszymy natychmiast. - powiedział. - Dev, nie wiem jak ty, ale te ciąg do "przygód" trzyma się mnie od zawsze. Gdyby nie on, nigdy nie przekroczyłbym portalu na kontynencie. Alice, macie tutaj alchemika? - elfka skinęła głową, nieco zdziwiona tak nagłą reakcja Dracona.
- ÂŚwietnie... Dev, poczekaj na mnie na holu na przykład. - po tych słowach wyszedł z sali. Ruszył korytarzami w poszukiwaniu pracowni alchemicznej. Bynajmniej nie zamierzał sam nic przyrządzać. Nie chciało mu się. Oczywiście gdyby była taka konieczność, nie miałby raczej wyboru. Znalazł pracownię po kilkunastu minutach, wcześniej pytając o drogę. Wszedł do środka i powołując się na swoją rangę w Gildii, oraz zadanie jakie przyjęli, zażądał od alchemika kilku mikstur regenerujących rezerwy magiczne. Cherlawy mag, wyraźnie zastraszony posturą, głosem i rangą Flamela grzecznie wyciągnął sześć buteleczek z szafki. Były to w sumie cztery większe mikstury i dwie mniejsze. Alchemik wsadził je do wiklinowego koszyka w kształcie zielonookiego smoka kolczastego, co wywołało wielkie zdziwienie Arcymaga. Obeszło się jednak bez komentarzy. Zeleris wyszedł i udał sie na hol, gdzie czekać miał Devristus. W ręku niósł koszyk z miksturami.