Tereny Valfden > Dział Wypraw

Raport z północy

<< < (2/37) > >>

Dragosani:
- Zajebiste to mało powiedziane. - skomentował mag, przyglądając się kryształowi, który wieńczył jego kostur. - Wygląda świetnie. Ciekawe czy też tak sprawi się w walce. - tutaj jego wzrok przeszedł na szpikulec na drugim końcu broni. - To aż się prosi, by nabić na to kogoś... mruknął. Po tym Dracon schował kostur do pochwy między skrzydłami. 
- No ale chyba powinniśmy ruszać. Czas dowiedzieć się, jakie komplikacje spotkają nas po drodze.

Devristus Morii:
No to ruszajmy I skierowaliście się do północnej bramy, gdzie czekały na Was konie. Byśmy się teleportowali, ale musimy zajechać wpierw do wioski Vag, gdzie dwoje małych dzieci odkryło w sobie magię. Odkryły to mało powiedziane, one nią eksplodowały. Cud, że jeszcze żyją.

Dragosani:
Słysząc to Dracon skrzywił się. Małe dziecko we wiosce, które w bardzo gwałtowny i niszczycielki sposób ujawniło swój potencjał magiczny. Znajoma historia.
- No dobra. Postaram się dzieciaków nie wystraszyć. - rzekł i uśmiechnął się szczerząc upiornie kły. Ruszył za Devem w stronę bramy. Będąc przy niej wsiadł na jednego z wierzchowców.

Devristus Morii:
Tu o dzieciaków nie chodzi tylko o mieszkańców wioski. Podobno wszyscy są w szoku i stronią od wszelkiej magii. W sumie im się nie dziwę, skoro mieli tak niebezpieczne spotkanie nią. Zobaczymy co da się zrobić

Dragosani:
- Z dzieciakami też będzie trzeba coś zrobić. - stwierdził Flamel. - Skoro ich magia wyzwoliła się raz, może wyzwolić się znowu. Jeśli nie będą chciały do Gildii, albo ich rodzice na to nie pozwolą, co jest prawdopodobne biorąc pod uwagę twoje słowa, to powinniśmy je chociaż nauczyć koncentracji. Albo zablokować ich moc. Tak by podobna sytuacja się nie powtórzyła. A co do samych wieśniaków... cóż, wśród zaściankowej ludności nigdy nie wytrzebi się strachu przed magią. - mag pognał konia, by ruszył z miejsca, po czym skierował go ku bramom miasta.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej