Tereny Valfden > Dział Wypraw

Raport z północy

<< < (32/37) > >>

Dragosani:
Słysząc te słowa Dracon zatrzymał się. Wizja zostanie rozciętym w pół przez wahadłowy wielki topór, jakoś mu się nie podobała. Spojrzał na elfa, szczerząc kły.
- No cóż, pełnisz obowiązki Wielkiego Mistrza, zatem prowadź. - skłonił się uprzejmie, gestem zapraszając Deva, aby sam wkroczył w objęcia ewentualnej drastycznej śmierci.

Devristus Morii:
No tak, a Wielki Mistrz musi dbać o swoje owieczki uśmiechnął sie ironicznie i ruszył przodem. ÂŚciany grobowca były ozdobione płaskorzeźbami, napisami w dracońskim czy złotymi wstawkami. Po prostu cud miód grobowiec. Mineliśmy przejścia, które zapewne służyły jako magazyn na osobiste rzeczy pochowanego albo komnaty na ciała oddanych mu osób czy rodziny. Gdy szliśmy tak korytarzem chłód i chęć wycofania się była co raz większa. Nawet zdawało nam się wyczuwać czyjąś obecność. Doszliśmy do kolejnych schodów.

Dragosani:
Flamel bez słowa szedł ze Devristusem, rozglądając się wkoło. Wyraźnie wyczuwał dziwaczną obecność w grobowcu, jakby nie byli tutaj sami. Jaki ktoś, lub coś, obserwowało ich z cieni. Zapewne gdyby był jeszcze człowiekiem, dostałby gęsiej skórki, ale to było raczej niemożliwe z grubą skórą Dracona. Zachowując czujność brnął dalej, w głąb grobowca. W końcu dotarli do schodów.
- Nie pozostaje nam nic innego, jak tam zejść... - mruknął, a jego głos zdawał się z trudem przebijać przez gęstą atmosferę tego miejsca. Dracon pobrał nieco mocy i wyszeptał zaklęcie, które mogłoby go uchronić przed czymś paskudnym co mogło być na dole.
- Osh Isarish Izqiash, Ashush Huash. - wokół jego ciała rozbłysła ognista aura.

Devristus Morii:
To za mną powiedział Elf głosem, który wyraźnie mówił, że ten jest obojętny na to czy umrze tam na dole czy nie. Zeszliśmy na dół. Powiało chłodem. Tylko skąd ten wiatr tu, skoro nie ma tu przeciągu czy czegoś innego co wywołało by wiatr. Przerażajace miejsce, nawet jak dla tak doświadczonego i tysiącletniego elfa. Ognista Aura Zelerisa dawała poświatę, więc szybko się zorientowaliście, że jest to tylko przejście do kolejnych schodów prowadzących na górę, ale nad tymi był wyryty napis na ścianie Ciało zawsze ograniczało, ale ma dusza wyrwała się i teraz wolny jestem

Dragosani:
Dracon bez słowa podszedł za elfem. Nie żeby uznawał jego przewodnictwo, czy też nie zależało mu na tym, żeby elf przeżył. Po prostu w razie napotkana jakiejś pułapki wolałby nadział się na nią Dev, niż on sam. W końcu dotarli do kolejnych schodów i napisu na ścianie.
- Albo to standardowy napis w takich grobowcach, albo naprawdę mamy do czynienia z duchem. - stwierdził mag.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej