Tereny Valfden > Dział Wypraw

Potworny świat

<< < (14/21) > >>

Rikka Malkain:
// Myślałem, że to wilkołak... Kim on w końcu jest? Bo można się pogubić. 

Gordian Morii:
//:To jest wilkołak. Przecież wam napisałem, a teraz nawet pogrubiłem.

Vitnir:
Wampir nadal trzymał różdżkę w pogotowiu, teraz zerkał na swych braci. Widać było, że nie chciał zabijać kogoś bezbronnego, to niegodne dla niego, jednak miał przed sobą odwiecznego wroga Synów Nocy. Targały nim uczucia, gdyby to zadanie zostało powierzone wyłącznie dla niego nie zawahałby się, ugodziłby wilkołaka ostrzem. Alan może próbować ich oszukać, następnym razem mogą go spotkać w mniej wygodnej sytuacji. Rozejrzał się jeszcze raz po braciach ich liczba nie satysfakcjonowała go w razie ewentualnego głosowania, ale postanowił zabrać głos:
- W takim razie co zrobimy z nim? Nie możemy mu pozwolić tak po prostu zostać, musimy wybrać między śmiercią a życiem.

Elrond Ñoldor:
// Nie zauważyłem przecinka po "Nie".

Nikolai nie spuszczał kusza. Cały czas celował w głowę człowieka.
- Masz rację bracie. Jednak trzeba się najpierw o nim wszystkiego dowiedzieć. Zwiążmy go dokładnie - na te słowa czwórka Wampirów rzuciła się na Wilkołaka. Gruby sznur, który Nikolaj zawsze miał za pazuchą, był niczym stalowy łańcuch owinięty wokół nadgarstek i kostek Alana.
- Aerandirze, Gariku stańcie na straży. Torn niedawno odbył przemianę... - powiedział i utkwił czarne oczy w Wilkołaku. - Opowiedz nam za szczegółami całe swoje życia. Szczególnie uwzględnij twoją odmienność i działalność w Progach. Inaczej skończysz jako żywa pochodnia - powiedział machając lekko różdżką ognia.

Gordian Morii:
- A zabijcie mnie... - rzekł wilkołak - Przecież i tak moje słowa nic nie znaczą. Odwieczny wróg wszystkich wampirów leży spętany jak ciele w rzeźni. Tak jakbym wam, albo im coś zawinił.- mówił smętnym tonem.
-Pytacie mnie co ja tu robię? Wbrew pozorom nie rozrywam niewinnych chłopów i chłopki, które nieopatrznie zbliżą się do ruin. Nie jestem zwierzęciem, w odróżnieniu od tych zacnych kmieci i kawalerów zamieszkujących tamtą wieś.- odruchowo wskazał brodą kierunek z którego przybyliście.
-Wiadomo, najlepiej traktować mnie jako wroga, a dlaczego? A dlatego, że jestem niewygodny dla wszystkich mężczyzn zamieszkujących wieś. Widzieliście ich? ÂŚmierdzący, brudni, wiecznie pijani, uważających się za panów i władców. Dla nich zawsze ma znaleźć się micha żarcia, kufel, a najlepiej beczka piwa i młode dziewczę do zabawy. Co z tego, że to córka sąsiada, przecież po to jest żeby korzystać. A żony? Phi co to za problem, ktoś musi przecież gotować, prać, rodzić dzieci... i przypilnować, żeby się wszystko na łeb nie zawaliło. Widzieliście je? Nie, na pewno nie!- wzburzył się.
-Te delikatne istoty są przez tych bandytów wykorzystywane gorzej niż niewolnicy, przez jaszczuroludzi. One tam chwili spokoju, odpoczynku zaznać nie mogą. Zapracowane, zacharowane, zmieszane dosłownie z błotem i mniej warte niż bukłak kwaśnego wina...- zamilkł na chwilę spuszczając głowę. Dyszał ciężko co było widać po ruchu spiętej koszuli.
-Tylko ja...- zaczął znowu jakby szeptem.
-Tylko u mnie znajdują ciepło, tylko ja traktuję każdą z nich jak królewnę, bo one na to zasługują... Zasługują na szacunek, miłość i lojalność. A przede wszystkim na słowo "dziękuję". Ach żałuję, że nie jestem taki jak inni, wolny, dziki... Ta forma stała się karą, przez którą muszę cierpieć te męki.- pokręcił głową a po policzku spłynęła mu łza. Trwaliście chwilę w milczeniu, a jedynym odgłosem jaki słyszeliście był wiatr hulający po starych ruinach. Nagle Alan podniósł głowę i spojrzał Nikolaiowi prosto w oczy.
- To wszystko, czego się ode mnie dowiesz Wampirze. Teraz możesz już mnie zgładzić. W końcu to zawsze jednego potwora miej...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej