Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Nie zostawiamy swoich"
Anette Du'Monteau:
Ruszyłem na przedzie biegnąć w górę miasta. Dla bezpieczeństwa wyjąłem drugie ostrze. Jednym odbijałem spadające na mnie klingi, a drugim sam posyłałem cios za ciosem. Jeden z strażników dostał kataną przez twarz. Inny z kolei oberwał akurat po odsłoniętej dłoni. Ucięta kończyna upadła na ziemię.
Orion:
Orion biegł z tyłu z przygotowaną strzałą. Co jakiś czas przeskakiwał przez trupy i rannych a jego buty były wręcz czarne od kałuży krwi. Kilka razy oglądał się czy nikt za nim nie podąża, a najbardziej bał się łuczników. Okazało się jednak, że wraz z Aerthem są jedynymi osobami z bronią dystansową.
Arti:
Aerth rozmyślał nad tym, jak będzie walczył ze szkieletami przy pomocy kuszy. Toż nekromanta na pewno ma w swoim zanadrzu jakieś kościotrupy.
- Orionie! Co zrobimy jak zaatakują nas szkielety?
Orion:
-Dawno już nie miałem z tym ścierwem do czynienia. Ale najlepiej celować w czaszkę. Jak mocno napniesz cięciwę to może nawet odpaść.
Anette Du'Monteau:
-Może mniej gadania tam z tyłu. - rzucił Zeyfar i wybuchł śmiechem, gdy jego ostrze rozpołowiło czaszkę strażnika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej