Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Nie zostawiamy swoich"
Orion:
Na pokładzie był już Orion. Oglądał swoją nową kuszę, podczas czego miał tak skrzywioną minę, że nie był w ogóle podobny do siebie. W elfiej szkole uczyli go posługiwać się kuszą, ale cały czas nauczali przy tym, że tylko łuk jest godny elfiego łowcy. Orion odłożył kuszę i założył swój łuk na plecy. Wtem zauważył Aertha.
-Piękny wchód słońca, nieprawdaż?
Arti:
- O tak, na prawdę piękny. - oznajmił młodzieniec. - Widziałem, że lekko krzywo patrzysz na swoją kuszę. - rzekł, zagarniając grzywkę z czoła.
Orion:
-Taa... nieważne. - Orion machnął ręką. -Obudźmy może pozostałych.
Anv:
- Nie spałem. - odrzekł krótko Anv gdy jeden z młodych łowców podchodził by go obudzić. - Nie mogłem zasnąć. Zastanawiam się jak radzi sobie Zeyfar i co z Peanutem...
Arti:
Aerth widząc, że Anv ( czemu zmieniłeś nick, teraz nie mam ściągi by go spisać -.- ) nie śpi, podszedł do swojego łóżka i spod niego wyjął kuszę.
- Idę poćwiczyć strzelanie. Przy okazji nacieszę się słońcem bo mam dziwne przeczucie, że będzie padać.
/// Bóg? o.O
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej