Tereny Valfden > Dział Wypraw
"Nie zostawiamy swoich"
Orion:
Orion jechał na końcu. Włosy falowały i rozwiewały się na wietrze. Miał zmrużone oczy, gdyż słońce raziło go w nie. Czuł się szczęśliwy, że znalazł swoje miejsce w Valfden i, że znów jest potrzebny. Razem ze swoim białym koniem wyglądał tak dumnie i męsko. Galopował tak w zamyśleniu gdy zauważył, że został sporo w tyle, popędził więc konia i dołączył do drużyny.
Hagmar:
Pół godziny później byliśmy w wiosce zostawiając konie przy karczmie. Udaliśmy się na przystań gdzie czekała "Biała Mewa", skromny rzeczny statek. Weszliśmy na pokład, Aragorn wydał polecenie by odpływać.
Arti:
Aerth maszerował po pokładzie. Deski statku skrzypiały pod nogami jakby zaraz miały popękać. Uderzenia małych fal o burtę przerywały relaksujący szum wiatru. Jego głowa wciąż zmącona była myślami co zrobi gdy przyjdzie mu walczyć. Złapie kija i zacznie machać nim jak opętany? A może lepiej rozpłakać się jak mała dziewczynka? Nie znał odpowiedzi, ale wiedział jedno - ze swoimi towarzyszami może czuć się bezpieczny. Pozostaje jednak kwestia lekkiej zniewieściałości. Któż by przypuszczał, że brak broni może tak boleć.
Hagmar:
Dopłynęliśmy do drugiego brzegu, był to mały posterunek sił barona Aragorna. Wzięliśmy konie i popędziliśmy pod dracoński chram, wdrapaliśmy się po schodkach i gdy szliśmy korytarzami powiedział:
Za chwilę przejdziemy przez portal do innego wymiaru, zamieszkuje go cywilizacja która bardzo, podkreślam BARDZO ceni sobie honor więc oczekuję odpowiedniego zachowania.
Anv:
- Jakim typem broni się posługujesz? - zapytał Anv, zachodząc Aertha od tyłu. Po czym spojrzał na Aragorna i skinął na znak zrozumienia.
- Znasz mnie Aragornie... Poza tym byłem już tam.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej