Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na ratunek Ekkerund

<< < (11/25) > >>

Dragosani:
Zeleris był niepocieszony faktem, że ich przeciwnik jest demonem ognistym. Wykluczało to niemal całkowicie wrażliwość stwora na jego magię. Oraz magie Deva. Ale cóż... na pewno obaj zrobią wszystko co w ich mocy by wspomóc w walce towarzyszy. W sumie Lindangol dawała pewne nadzieje... Dracon wstał. Poprawił szatę, by prezentowała się wystarczająco epicko. Wyłamał palce z miłym dla ucha chrupnięciem. Wysłuchał co krasnolud ma jeszcze do powiedzenia na temat demona. Jakoś nie dziwił go fakt, że pojawia się dopiero pod koniec bitwy. Dziwnie to pasowało do wielkich i złych bestii, władających hordami nieumarłych.
- Sprawmy zatem by poryczał z bólu. I odszedł na zawsze. - mruknął. Widząc że Anv szykuje broń, sam wyciągnął różdżkę. Zamierzał przy jej użyciu przerzedzić szeregi nieumarłych, by nie marnować na nich własnej mocy. 

Gunses:
- Nie tytułowałem się hrabią - rzekł cierpko wampir - Nietypowe to, że nie ma tutaj obronnych fortyfikacji. Nawet jeśli od początku waszej egzystencji nie mieliście tutaj żadnych wrogów to wszak przezorny zawsze ubezpieczony... - wstał, zarzucił na ramiona wielgaśny płaszcz, którego koniec wlókł się po posadce i ruszył wraz z innymi.

Mogul:
Ocian podniósł się. Przyjął broń od brata. Obejrzał ją. Był wdzięczny za pomoc jaką mu okazał. Obawiał się trochę nadchodzącej walki, był osłabiony.  Podziękował bratu i wyszedł powoli z komnaty. Nie spojrzał się na żadną osobę w sali. Stanął gdzieś z boku czekając.

Hagmar:
Widzisz, to miasto to odwrotna twierdza. Aggromor nie miał zamiaru tłumaczyć co to znaczy. Na placu przed bramą czekały już siły Ekkerund, hufiec K'obronie czyli dwa tysiące wprawionego w boju chłopa. No i oczywiście siły Kruczego Bractwa w sile tysiąca zbrojnych razem z ochotnikami. Pierwszą linię stanowili krasnoludzcy strzelcy. Jedyną drogą do miasta był kamienny most, a po drugiej stronie powoli zbliżała się horda nie umarłych.
3000 naszych wojsk.

3500xZombie

//www.youtube.com/watch?v=NUIZvAe3RBg

Mogul:
Ocian widząc zombie zdziwił się lekko. Nie spodziewał się jej takiej ilości. Nie był w stanie zliczyć liczby. Jednak był pewien że siły są w miarę wyrównane. Jęk który wydawały potwory był przerażający jednak Ocian nie bał się go. Bardziej irytowało go to.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej