Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu odpowiedzi.
Hagmar:
Bełt przeznaczony dla Komandora Navarre, los chciał jednak by mauren potknął się o bruk co ocaliło mu życie, pocisk trafił jednak Diomedesa prosto w szyję...
Anette Du'Monteau:
Kiedy Zeyfar podniósł się na nogi zobaczył leżącego Dioma z bełtem sterczącym z szyi. Widok ten zmroził mu krew w żyłach. Przypomniała mu się sytuacja, gdy zastał Aragorna martwego i prawie spalonego po skrytobójczym ataku. Tak samo tutaj wszelkie próby ratunku były pozbawione szans.
-Diomedesie... - powiedział jedynie.
Eric:
Strzała przebiła gardło Diomedesa na wylot i utkwiła w nim. Kruk upadł na kolana i uniósł drżące dłonie do szyi. Chciał wydobyć z ust jakieś dźwięki, ostatnie pożegnanie... Niestety strzała utkwiona w gardzieli pozwalała jedynie na niezrozumiałe, ochrypłe bulgotanie. W ustach nabrzmiała ślina pomieszana z krwią. Z rany na szyi spływały potoki szkarłatnej cieczy. Diomedes zakasłał przeraźliwie, wypluwając swoje wnętrzności. Upadł na ziemię, uniósł ręce w przedśmiertnej konwulsji, a jego przekrwione oczy wybałuszyły się przeraźliwie w wyrazie cierpienia i męki. Nagle wszystko ustało. Zatrzymał się jego nierówny oddech, przestało bić serce. Opadły jego ręce, ustało drżenie całego ciała. Ostatnie umęczone spojrzenie skierował na Zelerisa. Potok krwi otoczył jego ciało. Kropelki posoki skapywały do basenu portowego. Mewy zaskrzeczały w marszu żałobnym. Diomedes zginął.
Dragosani:
Wszystko stało się zbyt szybko, by zareagować. W sumie i tak niewiele można by było zrobić. Dracon podszedł do padliny i kucnął przy niej. Jakoś niespecjalnie było widać po nim szok i smutek po nagłej śmierci towarzysza. Zamiast tego kombinował. Wstał.
- Jest sposób. - mruknął w końcu do stojącego obok Zeyfara. Nie powiedział więcej ani słowa. W końcu komandor nie był kretynem i chyba domyślał się o co chodziło Flamelowi.
Anette Du'Monteau:
-Wiem o co ci chodzi Flamelu. Lecz wydaję mi się, że trudno o zgodę na to. Jeśli chcesz weź jego ciało, jesteś szybszy niż my. Udaj się natychmiast przez portal. Dołączymy w swoim czasie. Wtedy zwrócił się do pozostałej grupy.
-Wychodzimy, Aragorn jeszcze musi załatwić parę spraw jak widać.
-Portal będzie pilnowany przez Strażników, aż do twojego przybycia baronie. Do zobaczenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej