Tereny Valfden > Dział Wypraw

W poszukiwaniu odpowiedzi.

<< < (65/74) > >>

Patty:
Będąc na totalnym kacu stwierdziłam fakt, że za ludźmi z Valfden pech podąża zawsze i wszędzie, nawet poprzez wymiary. Gdy znalazłam się w bezpiecznej odległości od orków zebrałam magiczną energię, czując, jak moja głowa jest coraz mocniej rozrywana. Uniosłam dłoń i wypowiedziałam skróconą formę zaklęcia, bo po prostu tak jest wygodniej.
- XIR - Moc zebrała się w wielobarwną nić, która wypłynęła z moich palców i pomknęła zatrważająco szybko w kierunku najbliższego orka. Zapewne dusze mieli, to i powinno im stać się krzywda. Nić wniknęła w ciało wroga, a sama dobyłam długiego, dwuręcznego ostrza i ruszyłam do walki.

28/30

Eric:
- O kurwa... - wybełkotał - Jesteście pewni, że to nie rodzinka tego ogra, który ruchał Patty? Może przyszli obejrzeć synową? Nie? Szkoda. - Diomedes sięgnął wolną ręką po miecz, w drugiej stale trzymał różdżkę, którą wycelował w najbliższego korsarza.
- Ihigi! - krzyknął. Piorun kulisty powędrował prosto w klatkę piersiową zielonej masy i posłał ją martwą na ziemię. Kruk schował różdżkę za pazuchę i chwycił miecz oburącz. Podbiegł do najbliżej znajdującego się korsarza i zamachnął się od góry. Uderzenie zostało sparowane. Diomedes odskoczył, sparował płaskie cięcie na uda i kontratakował poprzecznym cięciem. Ostrze jego klingi nadcięło lekko skórę przeciwnika i prysnęły kropelki krwi. Kruk puścił miecz jedną dłonią, by otrzeć lekko twarz, teraz trzymał go oburącz. Szybkim cwałem zwiększył dystans i zamachnął się silnie z nad prawego ramienia. Miecz zatopił się w ramieniu uskakującego przeciwnika, tym samym oddzielając je od ciała. Kruk pociągnął rękojeść i z obrotem ukrócił życie kaleki. Piekielny impuls przeszedł przez jego głowę. Kac dawał o sobie znać, jednak boski klin, który produkowano w tych stronach, zdołał nieco złagodzić jego wybryki.


Korsarze 26/30

Hagmar:
Orkowie widząc nas ruszyli na nas kupą wrzeszcząc:
WAAAAAGH!!! Cokolwiek to znaczyło. Aragorn wyciągnął różdżkę celując w łeb orka.
IGOI! Kula ognia trafiła orka w głowę uśmiercając go na miejscu.

25/30

Eric:
- Z tego co pamiętam - krzyczał, zagłuszając wrzaski orków - Istedd miał stracha przed orkami! Albo Zeyfar. Nie pamiętam w sumie! - obrócił się i rąbnął mieczem prostopadle do ziemi. Sprytny ork zdołał uskoczyć i wyprowadzić płaskie cięcie toporem. Kruk kucnął i wysunął miecz do góry, dokładnie w miejsce, w którym drewniana część topora zamienia się w ostrze. I zrobił to idealnie wtedy, gdy ork chciał przenieść balans ciała na drugą nogę, by zamortyzować silne cięcie. Nie trzeba dużo by wyprowadzić orka z równowagi. W przenośni i dosłownie, zielone paskudztwo zachwiało się i wtedy Diomedes wstał, pociągnął za orkowy topór, tym samym przyciągając do siebie przeciwnika i nabił go na ostrze swego Jeźdźcy Burz.


24/30

Szarleǰ:
Gdy tylko banda uzbrojonych po zęby, muskularnych, zielonych dziwadeł wbiegła do portu Peanut w jedną rękę złapał miecz, a drugą, konkretnie lewą, zanurzył w 'schowku' przywiązanym do lewej nogi i dobył różdżki. Nie czekając na nic wymierzył różdżką w pierwszego lepszego stwora i krzyknął.
- Ihigi! Potwór, którego klatka piersiowa była doszczętnie zwęglona odleciał metr lub dwa w tył i padł na ziemie, raz po raz drżąc jak chory na padaczke. Kruk, widząc, że ku niemu biegną 2 zielone stwory, znów wymierzył różdżką i po raz kolejny wymówił, tym razem ciszej.
- Ihigi. I kolejny skwarek wybił się w powietrze i rąbnął o ziemię martwy. Tym razem już nie było czasy, zaledwie metr od niego był drugi korsarz. Peanut wetknął różdżkę za pas i przybrał pozycję do walki, chwytając rękojeść oboma dłońmi, wysunął lewą nogę do przodu i ustawił miecz przy prawym ramieniu, równolegle do lewego. Gdy potwór dobiegł, zaatakował z góry, mierząc w łeb Kruka ogromnym toporem. Peanut podniósł miecz w górę, zablokował uderzenie. Uskoczył przed szybkim i niespodziewanym atakiem z drugiej strony w jego bok, widząc miecz pędzący w jego stronę odrzucił blokowany wciąż mieczem topór korsarza i odwrócił się robiąc krok na przód, tak, że patrzył na plecy przeciwnika. W zgrabnym piruecie machnął mieczem i rąbnął przeciwnikowi w nogi na wysokości kolana. I odciął jedną z nich, a drugą poważnie uszkodził. Dziwoląg wywalił się na ziemię, a Kruk dokonał jego żywota wbijając mu miecz między oczy i przygważdżając go do ziemi.

21/30

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej