Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu odpowiedzi.
Dragosani:
Cholera pomyślał Dracon.
- Czy ja wyglądam na kogoś, kto chciałby oszukać tak zacnego krasnoluda? - zapytał zdziwionym, niemal urażonym tonem. - Nie pochodzimy z tych ziem i nie sądziliśmy, że gardzi się tutaj złotem. To najczystsze złoto, sprawdzić możesz zębem, a jak to cię nie przekona to moje słowa potwierdzi każdy złotnik. Co więcej, jako że są... nietypowe, ich faktyczna wartość znacznie wzrasta. Wiesz ile dałby za jedną taką monetę jakiś kolekcjoner? - jako że sytuacja była dość rozpaczliwa, trzeba było improwizować.
Hagmar:
Toć widze że złoto, czyja to morda na monecie? Co i gdzie jest Valfden.
Dragosani:
- Na monetach wybity jest wizerunek władcy Valfden. - odparł Dracon. - Zaś samo Valfden jest królestwem położonym zbyt daleko, by mogły pokazać je wasze mapy. - w pewnym sensie mówił prawdę. - Państwem bardzo bogatym, silnym i bardzo dbającym o swoich wysłanników. - te zdanie miało mieć ukrytą w sobie groźbę, jakoby państwo mogło wypowiedzieć wojnę tylko za złe potraktowanie "wysłanników". Oczywiście była to bzdura. Z drugiej strony krasnolud zapewne i tak jej nie zauważy. - Państwem, które docenia przedsiębiorcze osoby i szanuje je. - niewielki komplement, tak by barman uznał że jest fajny. Dracon uśmiechnął się lekko. - Czy taka odpowiedź ci wystarczy?
Szarleǰ:
Peanut siedząc w ciszy uniósł wzrok, a właściwie nie musiał unosić, tylko odwrócił głowę w kierunku twarzy krasnoluda. W głębi duszy miał nadzieję, że siła perswazji Dracona będzie wystarczająca, by przekonać karczmarza do waluty Valfden. W głowie pałętała mu się tylko jedna myśl. Więc... pijemy? czy nie pijemy? nie pijemy? hmm...
Hagmar:
Aaa...że dyplomaty. No to niech będzie na mój koszt.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej