Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu odpowiedzi.
Anette Du'Monteau:
-Bardzo praktyczna twoja rękawica Matsumo. Rozumiem, że każdy model ma przypisaną jedną umiejętność z każdej wymienionej. Czy wiesz może coś na temat kryształów je zasilających. Rozumiem twoją naturę wojownika, jednak póki co mało wiemy o waszych wynalazkach i technice.
Eric:
- Będę to musiał rozważyć, patrząc po tym jak się mnie tu traktuje... - wymruczał - A jeśli wziąłbyś mnie na nowicjusza to nie musiałbym narzekać na nud- - urwał zdziwiony. Przemawiał jakoby innym głosem. Strasznie chrypiącym, brzmiącym jak mycie okien drucianą gąbką. Zakasłał dwa razy i znów spróbował przemówić, ale głos nie zmienił swej barwy.
Szarleǰ:
Nikt się chyba nie spodziewal, że Peanut może być tak dobrym aktorem, jednak po słowach Dracona zdał sobię sprawę, że tutaj rozgrywa się walka o szacunek ludzi i nie ludzi z naszego swiata w oczach tych z tego. Dlatego błyskawicznie pacnął się otwartą dłonią w łeb i prawie krzyknął;
- PRZEPRASZAM, Matsumo-san za moje niedopatrzenie. Otóż tak, jest to zwyczaj, z tym, że stary i rzadko już praktykowany, pamiętam jednak, jak pewnego wieczora ojciec z dziadkiem grali w takie coś. Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie to było fascynujące, warto dodać, że ten oto Dracon i ten tutaj Kruk, to zwykli amatorzy! Może kiedyś, gdy zjawisz się u nas będzie ci dane ujrzeć prawdziwy pojedynek gigantów, a uwierz, jest na co popatrzeć! I kiwnął głową z przekonywującym uśmiechem na twarzy, tak, by zwieść skośnookiego gospodarza.
Hagmar:
"Bogowie! Ta komturia beze mnie się stacza..." Matsumo, macie tu w medyka?
Znajdzie się i szpitalik w Kaiko, to miasteczko nie daleko stąd. A co się stało?
Nasz przyjaciel zachorował na coś z czym nie możemy sobie poradzić, a pamiętam że macie lepiej rozwiniętą magię itd.
Oh, oczywiście zaraz tam ruszymy. Tak Zeyfar-san, spytasz o to magów w mieście. Rozumiem Zeleris-san, chetnie skorzystam z zaproszenia Orzech-san.
Dragosani:
- Pamiętam to miasto. - odparł Zeleris. Jego głos był bardziej chrapliwy niż zwykle. Mag odchrząknął, ale nie poczuł poprawy.
- Ostatnim razem przelatywałem nad nim. Myślę że trafiłbym. - dodał. Głos wciąż miał chrapliwy. Widocznie zeżarł z Diomedesem za dużo wasabi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej