Tereny Valfden > Dział Wypraw
Patrol
Szarleǰ:
Peanut poprzechadzał się po okolicy, po czym z zamysłem sprawdzenia czy nikt nie robi żadnych problemów zaglądnął do karczmy.
Hagmar:
Niestety, pech chciał że trzech typków groziło barmanowi, z czego jeden machał bronią
3x "Typek"
Uzbrojony w:
1.
Nazwa broni: Krótki miecz
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]
Odziany w
Nazwa odzienia: Przeszywka
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyty z 100 kawałków bawełny.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich
Specjalizacje:
Walka bronią sieczną 50%
Umiejętności nabywane:
Używanie zbrój miękkich
Szarleǰ:
Gdy tylko Kruk wszedł do karczmy od razu zauważył, że z tymi trzema będą kłopoty. Nie wyglądali jednak zbyt groźnie, więc bez obaw zagadał do barmana.
- Gospodarzu, wszystko w porządku?
No i jak to przystało na gburów, wszyscy rzucili się na biednego Peanuta. Ten zrobił krok w tył, dobył miecza.
- No to chodźcie.. - mruknął. Oczywiście bandyci nie wykazali się choćby odrobiną pomyślunku. Jeden z nich, ten wyglądający na najmocniejszego, ale też najgłupszego, rzucił się pierwszy z mieczem wyciągniętym przed siebie. Gdy tak pędził na Peanuta, ten odsunął się w bok, unikając pchnięcia i złapał rękę zbira, równocześnie kopiąc go całą swą siłą kolanem w przeponę. Przeciwnik przez chwilę próbował złapać powietrze, a w tym czasie Kruk zwinnym ruchem odrąbał mu łeb, drugą ręką tymczasem dobył ukrytej w pasie różdżki. Gdy dwóch kolejnych głowiło się, jak go podejść, z purpurowym już ze złości kolorem i durnym wyrazem twarzy Peanut wymierzył różdżką w jednego z nich i szepnął
- IHIGI.
W jednej sekundzie bandyta został usmażony i telepiąc się padł na ziemię martwy. Nie czekając na nic, Silverhold doskoczył do trzeciego przeciwnika i ciął mieczem po skosie, zaczynając na wysokości klatki piersiowej. Oponent sparował uderzenie, odskoczył, jednak nie zdążył pokazać na co go stać. Peanut zdając sobie sprawę, że teraz jest poza zasięgiem jego broni zasypał go gradem uderzeń, których przeciwnik nie dał rady zablokować. Odrąbał mu kolejno prawą rękę, lewą, później nogę, a wszystko zwieńczył zgrabnym piruetem, który zakończył walkę odcinając głowę przeciwnika. Po wszystkim rozglądnął się po lokalu z uniesionymi brwiami i zwrócił się do przerażonego karczmarza.
- Wybacz, że tak nabrudziłem. Mogę jeszcze w czymś pomóc?
Hagmar:
Nie trzeba panie, dziękuję za pomoc.
Szarleǰ:
Peanut jedynie skinął głową i wychodząc z karczmy machnął ręką na pożegnanie. Gdy stanął przed budynkiem przez chwilę głowił się, gdzie powinien się teraz udać, aż nagle wpadł mu do głowy pomysł, że...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej