Peanut podobnie jak reszta wskoczył na siodło i pognał konia. Brak artylerii wydawał się dość poważnym problemem, bo trzeba było wziąć pod uwagę, że na otwartą bitwę mogą się nie zgodzić, a czekanie aż zgłodnieją nie było zbyt kolorową perspektywą.
- Aragornie, czy nie uważasz, że lepszym pomysłem byłoby zakraść się pod osłoną nocy i przeprowadzić coś na kształt partyzanckiego ataku? Element zaskoczenia jest bardzo ważny, więc przy dobrych wiatrach i odpowiedniej organizacji moglibyśmy dostać się do środka jeszcze zanim ktokolwiek by się zorientował, że tam jesteśmy, tym bardziej, że mamy Zelerisa - osobę, która mogłaby się teleportować na dziedziniec i otworzyć nam bramę, uprzednio pozbywając się strażników. Mówiąc to, sprawiał wrażenie jakby chciał się wykazać i przydać po długiej nieobecności.
- Przynajmniej mi się wydaje, że to byłoby najrozsądniejszym wyjściem, a ty oczywiście zrobisz jak zechcesz.