Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych VI - Dzień Sądu
Gordian Morii:
//: Wpakujcie na łodzie, Zeleris zamieni się w porywisty wiatr i chwila moment będziecie po drugiej stronie jeziora;p
Hagmar:
//Dziękować Gordiu.
//A więc Zeleris rzeczywiście nie dał rady przenieść całej machiny a jedynie jej kawałek, co poskutkowało rozdupceniem tego jakże drogiego sprzętu. Cóż...będą szli dłużej.
-Owszem, ubiliśmy ich dowódcę ale nic to nie dało. Owszem spodziewam się wrogich magów.
Devristus Morii:
A ja się zastanawiam jak wniesiemy machiny oblężnicze po wąskich górskich ścieżkach. No chyba, że ktoś tam wybudował zajebiście wielkie traktaty
Dragosani:
Dracon przeniósł się. Razem z jedna belką. W celu spadł na ziemię, boleśnie obijając sobie zad. Spojrzał na to co zostało z katapulty i zaklął siarczyście. Po tym natychmiast teleportował się z powrotem do drużyny.
- Nie da rady. W sumie tak przypuszczałem. Za duża masa obiektu, oraz zbyt wie;e innych czynników o których nawet nie będę wspominał. Mam wątpliwości czy nawet Gordian by sobie poradził... może jakby spróbował razem z królem... W każdym bądź razie, nie da rady. - rzucił wciąż trzymana belkę na stertę drewna, które do niedawna było szalenie drogą katapultą z najmodniejszej obecnie marki katapult.
- Ale odkryliśmy przynajmniej nową metodę dewastacji sprzętu oblężniczego. - dodał z lekkim uśmiechem.
Elrond Ñoldor:
- To co, idziem? Czy będziemy tu tak sterczeć, niczym trzcina utkwiona w muł jeziora? - powiedział Nieśmiertelny. Słońce w pełni swej okazałości górowało na nieboskłonie. Nie było to przyjemne dla młodego Wąpierza, a także dla jego braci...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej