Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych VI - Dzień Sądu
Hagmar:
Witaj Aerandirze. Dobra ludzie, wymarsz! Krótko, zwięźle i na temat. Trzystu ludzi, i nie ludzi zaczęło ładować się na konie i wozy.
-Zeleris, dasz radę teleportować te cztery katapulty i taran do obozu w górach? Było by nam łatwiej.
Vitnir:
Aerandir wskoczył na grzbiet konia razem z resztą żołdaków zwołanych przez jego brata. Z grzbietu konia zmierzył wzrokiem armie, robiła wrażenie, ale jakoś go nie przekonywała by była to pełna możliwość mobilizacji barona. Widząc wojsko było pewne, że przeciwnik jest równie liczny, wampir miał tylko nadzieje iż wróg będzie tylko odzianym w zbroje i wyposażonym w miecze i łuki wojownikiem bez żadnego asa w zanadrzu. Wampirowi nie pozostało nic jak dołączyć do orszaku zmierzającego do warowni Zgromadzenia.
Dragosani:
- Na pewno nie za jednym razem. - odparł Zeleris. Podszedł do jednej z katapult i pomacał dłonią belkę. - Po kolei jednak może dałoby radę. Może, niczego nie gwarantuje. Równie dobrze mogę przenieść siebie i na przykład belkę, która będę trzymał. No i wyczerpię przez to masę energii,a le mam miksturę, więc raczej ją zregeneruje przed bitwą. - Dracon wspiął się na katapultę i chwycił deskę, znajdującą się mniej więcej na środku konstrukcji, obiema rękami. - No to zobaczymy... - świeżo nominowany Arcymag zamknął oczy i skupił się na zadaniu. Wizualizacja miejsca docelowego... pobór energii... i teleportacja. Miał nadzieje że niczego nie spieprzy.
//Szczerze nie mam pojęcia czy przeniesienie takiego gówna jest możliwe. Decyzję pozostwię MG, by było na niego, jak coś :P
Mogul:
Ocian niecierpliwił się. Czeka ich kawałek drogi a chłopak chciał już walczyć. Szykowała się wspaniała bitwa. Przynajmiej tak mu się zdawało. Zawiódłby się gdyby wyszło że Zgromadzenie nie posiada już wielu członków. Zastanawiał się nad jedną rzeczą:
-Aragornie, kto teraz dowodzi tym Zgromadzeniem? Pamiętam że jakiegoś przywódcę już zakatrupiłeś.
Elrond Ñoldor:
- A magowie? Będą jacyś? Zawsze przysparzali najwięcej problemów - spojrzał na dracona, który z głupim wyrazem na twarzy, koncentrował się, trzymając kurczowo katapultę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej