Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych VI - Dzień Sądu
Hagmar:
Witaj Niko, to akurat wino z moich ziem. Nie jakieś importowane szczyny.
Szarleǰ:
Gdy tylko przywitał się z Diomedesem, Peanut udał się za resztą na "Białą Mewę". Gdy tylko znalazł się na pokładzie podszedł do Dracona, bo czuł, że rozmowa nie dobiegła jeszcze końca.
- Wiesz, mimo wszystko nie tak trudno się mnie pozbyć. Zaśmiał się. - Szczerze mówiąc, nie poznałem cię. Nie przypuszczałem, że mógłbyś zmienić swoją rasę... jak do tego doszło? No i głupio byłoby nie zapytać, jak się trzymasz, Zelerisie?
Elrond Ñoldor:
- Bogaty bukiet, gratuluję. Niemniej jednak, nie wszystkie importowane wina to szczyny. Swego czasu byłem w Leyanoi i piłem tamtejsze specjały. Mogło by się wydawać że grona winogron, czy innych owoców, z którym tworzyli trunki, same dla nich obradzały. No ale elfy tak podobno działają na przyrodę - a gdy Wampir dostrzegł spiczaste uszy Aragorna, dodał: - Prawda?
Devristus Morii:
Elf przez całą podróż się nie odzywał a nawet nie przysłuchiwał się prowadzonym rozmową. Gdy tylko wszedł na pokład od razu usiadł na jednej z ław na pokładzie. Przyglądał się mijającemu krajobrazowi.
Musze go jeszcze zmienić w domku i w gildii, ale też mi się podoba xd
Hagmar:
Tak mówią acz ja nie zauważyłem by kwiatki rozkwitały mi pod nogami. Aragorn telekinezą przysunął sobie stołek i udko od kurczaka. -Zaufażyłef fe oftatnio dzieją fię dzifne feczy? Powiedział z pełną gębą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej