Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych VI - Dzień Sądu
Vitnir:
Aerandir wyciszył umysł i skoncentrował się na ciele. Poczuł każdy mięsień, krew płynącą w żyłach. Wampir poddał się pierwotnym instynktom władającymi każdym zwierzęciem. Teraz zaczął formować swoje ciało, każda z kończyn, każdy człon ciała zmniejszały się. Po chwili w miejscu w którym stał wampir dryfował nietoperz, teraz zmierzający w celu zwiadu terenu. Leciał w znacznej odległości na prawo od Ociana, by szybciej zbadać teren.
Elrond Ñoldor:
A tuż za Aerandirem, leciał kolejny mały krwiopijca, w dosyć zabawny sposób młócąc powietrze. Minął pierwszego Wampira, a na drugiego prawie wpadł w locie, wydobywając z siebie jakby śmiech. ÂŚmiech szaleńca.
Nieniej jednak na wygłupy nie było czasu. Nikolai postanowił że wykorzysta w pełni swoje moce, by wspomóc kampanie Aragorna. Używał echolokacji, by namierzyć i zlustrować całe otoczenie...
Hagmar:
Na dziedzińcu, wrrróć! Na tym co zostało z dziedzińca, ocaleli wrogowie zajmowali pozycje przy wejściu do podziemii, jakiś człowiek w czarnej płytowej zbroi z namalowanym czerwonym słońcem kłócił się o coś z magiem.
Vitnir:
Aerandir nie był pewny czy podlecieć bliżej i podsłuchać rozmowę, latający nietoperz może zrobić się podejrzany, co innego jakby był krukiem albo innym ptakiem często widywanym na polu bitwy. Postanowił zaryzykować, mag przecież nie będzie ciskał w niebo ognistymi kulami w nietoperza, jest mały w razie czego nie powinno być problemu z ucieczką. Tak więc postanowił się zbliżyć, by usłyszeć chociaż cichą rozmowę, mag i czarny rycerz na pewno są przywódcami, przynajmniej na to wyglądało, każde słowo może się przydać. Gacek zniżył lot i starał się nie zwracać na siebie uwagi podsłuchując rozmówców.
Mogul:
Ocian oddalił się kawałek po czym też zbliżył się do tych dwojga z innej, mniej zauważalnej strony.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej