Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych VI - Dzień Sądu
Elrond Ñoldor:
Nikolaj zmierzył wrogów wzrokiem, przypiął kuszę na plecy i z sykiem wydobywającym się z pochwy, wyciągnął miecz stalowy. Zniknął, ruszył sprintem na wrogów. Pojawił się dopiero w momencie, gdy jego miecz rozcinał bok jednego z przeciwników, gdy sam wampir z lekko pochylonej pozycji obracając się wokół własnej osi, nabierał impetu do kolejnego ataku. Miecz z potężną mocą odrąbał nogę kolejnemu przeciwnikowi.
Przeciwnicy dostrzegli go i również ruszyli do ataku. Atak z góry został szybko sparowany. Miecz przeciwnika odbity mocno w lewo potrzebował dużo czasu by ponownie zaatakować. Nikolai w tym samy czasie pchnął w gardło wojownika. Zasłonił się ciałem umierającego przeciwnika, by nie oberwać ciosem zabłąkanego ostrza. Wyszarpał klingę i przeszedł do kolejnego ataku...
167/390
Devristus Morii:
Kiedy feniks tak radośnie rozpierdalał wojowników Zgromadzenia, Dev przygotowywał się do rzucenia kolejnego zaklęcia. Skoncentrował się i wypowiedział:
Ruush Xuash, Upush Huxuash, Osh Isarish Izqiash
I tym razem jego pomocny kostur,a raczej jego kryształ rozbłysł się czerwonym światłem zwiększając dwukrotnie moc zaklęcia. Mag rzucił tym pociskiem i dzięki psionice udało mu się to na stojącego 20 metrów dalej wroga. Przeciwnik uderzony tym pociskiem stał się epicentrum ognistych pocisków, które były elementem zaklęcia. Wizualnie wyglądało to jak burza, tyle że ognista. Dzięki kosturowi zwiększyła się także moc zaklęcia przez co zwiększyła się ilość odprysków wydobywających się z "epicentrum". Takie niewinne zaklęcia, a zabija tyle wrogich jednostek...
Duża burza ognista. Podlicz feniksa...
155/390
Vitnir:
Wampir trzymał miecz w górze przy prawym poliku patrząc się na rzednącą bitwę, odległość między żołnierzami zwiększała się, dobry znak zmierzającej do końca bitwy. Trzeba walczyć dalej, nierówna walka między trzema żołnierzami Zgromadzenia a jednym Krukiem była najlepszym celem do kontynuowania walki. Bitewny zgiełk nie najlepiej oddziałuje na zmysł słuchu, także atak z zaskoczenia nie był niczym trudnym, jeśli cel bł zajęty walką z kimś innym. Aerandir podbiegł od tyłu do człowieka wykonującego cios w stronę kruczego wojownika, zdążył jedynie podnieść miecz, gdy stal przeszyła jego szyje, a głowa poturlała się bezwładnie po ziemi. Jeden z przeciwników nadal walczył z kruczym wojownikiem, drugi zajął się wampirem, na ten widok Kruk dygnął głową w stronę wampira, który takim samym gestem odpowiedział. Przeciwnik zaatakował wampira, ten sparował uderzenie dając sobie więcej miejsca, po czym ustawił się bokiem do wroga i wykonał pchnięcie. Wróg odbił miecz w górę, przez co spełnił to co zaplanował Aerandir, który był w ten sposób przygotowany do zadania uderzenia. Ostrze przecięło powietrze po skosie z prawej kończąc na krtani przeciwnika. Wampir rozejrzał się jeszcze jak poradził sobie kruczy wojownik, lecz nie mógł go dostrzec, widocznie zmieszał się z resztą odzianych w podobne zbroje żołnierzy.
153/390
Mogul:
Walka trwała, wrogów w zaskakującym tempie ubywało. Ociana martwiło a może dziwiło że nie spotkali się na polu bitwy z magami. Był przekonany że jakiś spotkają. Jednak nie było czasu nad myśleniem zazstanawianiem się nad tym. Na wampira szarżował jeden z przeciwników. Widać i czuć było jego strach i narastającą panikę. Mimo tego biegł wprost na chłopaka. Wyprowadził uderzenie z góry, po skosie. Ocian sparował je tak że ostrza zetknęły się i wydały charakterystyczny dźwięk. Ich miecze były jakoby połączone, jeden drugiego próbował odepchnąć. Po chwili starcia siłowego wygrał Ocian. Popchnął swojego przeciwninika który stracił równowagę i upadł. Nie zdążył się podnieść bowiem bróń Ociana przeszyła jego klatkę.
152
Hagmar:
//Na polu bitwy rozległ się dźwięk rogu, wróg zaczął radośnie spierdalać do tego co zostało z zamku.
-Niech spieprzają! Trzymać linie! Opatrzyć rannych jeśli są! Ocian, Niko, Aerandir, Zeleris do mnie. Wykrzykiwał rozkazy stojąc w kałuży czyjejś krwi i bebechów, on sam był paskudnie ubabrany.
100/390
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej