Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŹródło ÂŻycia
Anette Du'Monteau:
-Hmm...błękit...zieleń. "Prawda ukryta dla oczu". To wszystko musi mieć jakieś logiczne powiązanie. "Tylko pan i jego sługa wiedzą gdzie szukać źródła"... - mruczał pod nosem mauren. Stał na dachu przyglądając się dyskowi i samemu posągowi. Coś w nim musiało się kryć, niekoniecznie coś co dało się ujrzeć gołym okiem. Komandor postanowił się przyjrzeć przedmiotowi dzierżonemu przez rycerza w drugiej ręce.
Gordian Morii:
W drugiej ręce (tej bez topora) rycerz trzymał tarczę. Kamień stylizowany był na zwyczajny stalowy puklerz. Nic ciekawego jednak na jego wewnętrznej, trudno widocznej części wykonany był jakiś szkic. Wysoka wieża a obok niej budynek obok którego ustawione były wielkie beczki i kosze. To musiał być miejski browar i stojąca nieopodal nieużywana już baszta, która od dawna przestała służyć już wojskowym.
Pod szkicem budowli wyryte zostały jeszcze dwa koła i jakiś podłużny kształt...
Anette Du'Monteau:
-Te zagadki coraz bardziej mnie zaskakują. Chodź Aragornie, trzeba odwiedzić tą basztę. - zakończyli oględziny i ruszyli z powrotem w dół kamienicy. Zeyfar starał się zapamiętać wszystkie hasła i obrazy jakie widział. Gdy już wyszli z starego budynku skierowali się w stronę owego browaru i wieży.
Gordian Morii:
Zapach warzonego piwa czuć było jeszcze na długo przed tym nim doszliście do browaru. Kryty czerwoną dachówką spory budynek wciśnięty był między wysoki magazyn i stajnię w której dojrzeliście trzy kare konie. Wokoło browaru kręciło się kilku pachołków dźwigających worki z jęczmieniem i kosze pełne zielonych szyszek chmielu z których wytwarzano ciemne valfdeńskie piwo znane ze swego aromatu i nutki goryczy nadanej przez właśnie chmiel.
Buchające z kominów kłęby pary i dymu przysłaniały początkowo niezbyt wysoką okrągłą basztę wzniesioną z ciosanych bloków skalnych pochodzących z górskich kamieniołomów, których spławianiem zajmowali się flisacy. Szerokie koryto i niezbyt bystry nurt Eloriz, która swój początek brała w wielkim zalewie u podnóża gór dawała świetne możliwości dla spływu szerokich barek o płaskim dnie na których to kamień i inne minerały docierały do miasta dużo szybciej i bezpieczniej niż miało się to w wypadku taborów.
Baszta lata temu używana była jako skład broni, teraz jednak jej obowiązki przejęły miejskie zbrojownie więc opuszczona konstrukcja pozostawiona była samej sobie, strasząc przechodniów odłupanymi fragmentami tynków i dziurawym dachem, który nie wytrzymał ciężaru śniegu jaki spadł nań zeszłej zimy.
Anette Du'Monteau:
Podeszliśmy bliżej żeby znaleźć jakieś wejście do baszty. Trzeba było dostać się do środka i zbadać co mogło tam zostać, nie tylko po żołnierzach i wojskowym użytkowaniu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej