- No patrz. Już dwa razy ci się zdechło, a dalej gniewasz się o stare sprawy. Aragorn, ile to już lat? Będzie z 15, nieprawdaż? Jak nie 16. Poza tym nadal zapominasz o prawdziwym sprawcy, skupiając się tylko na mnie, a ja jedynym pośrednikiem nie byłem. Nie zastanawiałeś się, dlaczego zabito wtedy najważniejszych dostojników Elanoi? Dlaczego Dragosani zamordował wtedy Deva? Może wasze rządy były złe? Nie wiem, nie mam pamięci do takich spraw, ale skoro nikt wtedy nie miał nic przeciwko waszej śmierci, to najwyraźniej mieliście wystarczająco na sumieniu względem ludu. Poza tym to także Oterio składało mi później propozycję kolejny raz zabicia Deva. Odmówiłem. Ach, byłbym zapomniał. Chyba kompletnie wyleciało ci z głowy, kto cię wspomógł w nowym ciele finansowo. Kto zakupił ekwipunek, dawał pełno kasy. Zresztą nie tylko tobie. Każdemu memu podwładnemu. A wtedy z uśmiechem mówiłeś o mnie "stary zgredzie" czy "sir". Aragorn, w dupie ci się poprzewracało od władzy. Wróciły ci stare widzimisię, pragniesz widzieć to, co chcesz zobaczyć. Od kiedy czujesz stały grunt pod nogami, a ja jestem słaby jak nigdy dotąd, wróciły te śmieszne uczucia zwane przez ludzi złością i nienawiścią. Ech, i te twoje oskarżenie wobec mojej choroby. Może i nie jestem zdrowy na umyśle, ale w Marancie żyła tylko jedna osoba, którą szczerze chciałem zabić z własnych pobudek. I nie byłeś nią bynajmniej ty.