Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (19/103) > >>

Elrond Ñoldor:
    Nikolai dzięki ciszy, jaka zapanowała w jego grupie i wyostrzonym zmysłom, słyszał rozmowę jaką przeprowadził jego Ojciec. Gdy Wampirzyca wspomniała o zawołaniu ich, schował bełt do bocznej kieszonki, a kuszę usadowił na plecach. Ruszył dziarskim krokiem do Joanny. Gdy po dosyć krótkiej przechadzce był przy nowo poznanej Wampirzycy, przemówił.
    - Vaaitesarj Parnoi. Noarzetyvaam setiel Nikolai - powiedział skinąwszy głową w geście przywitania.

Gunses:
- Witajcie - rzekła, po czym spojrzawszy na grupę przemówiła - To dla mnie ważna chwila. Strzegłam portalu przez 1 800 lat. Ale teraz nie możemy się zatrzymywać. Tutaj nie jest bezpiecznie, a Starożytni muszą się dowiedzieć o Waszym przybyciu. Chodźcie więc za mną. Jeśli macie pytania, zadajcie je - rzekła i szybkim krokiem ruszyła po kamiennej ścieżce przez moczary.

Isentor:
Isentor podszedł do Gordiana.
- Skąd takie oskarżenia wobec mnie magu? Trzymaj lepiej swoje szczenięta na smyczy. Niech nie powtarzają po Tobie czegoś co jest dla nich niepojęte.

Eric:
Diomedes przywitawszy się wcześniej z poznaną istotą, szedł równym tempem razem z grupą towarzyszy. Nadal był oniemiały przez krajobraz królestwa Ankorvaat. Był zwyczajnie zadziwiający, pełen tajemnic i piękna... Taki odmienny od tego, który oglądał przez całe swoje życie. I podobał mu się. Diomedes był zauroczony tym mrocznym pięknem. Widział dobrze, dwa księżyce oświetlały planetę, niektóre rośliny również wydzielały światło. Kruk raczył zauważyć, że niektóre są nienaturalnie dużych rozmiarów. Tego jednak można było się spodziewać, choć młody Nivellen spodziewał się zdecydowanie innego krajobrazu. Może to przez pesymistyczne przemyślenia hrabiego Cadacusa, ale Kruk spodziewał się jałowej ziemi cuchnącej krwią, nieprzeniknionego mroku i niebezpieczeństwa. Tego ostatniego oczywiście nie brakowało, jednak mimo wszystko malowniczy krajobraz nieco łagodził jego wartość.
- Joanno, dokąd nas prowadzisz? - zapytał, patrząc na sylwetkę atrakcyjnej, wysokiej kobiety.

Gordian Morii:
//:Ale ja swe poglądy rozważałem w głowie. Nikomu ich nie zdradzałem;p Więc czytamy, ze zrozumieniem jak na maturze z polskiego.

-Nie wiem o czym mówisz królu.- odparł pośpiesznie elf zdziwiony tym co powiedział Isentor.
-Jeśli któryś z moich uczniów oskarżył Cię o coś powiedz jasno o co, a ja wyciągnę względem niego odpowiednie konsekwencje. No i jeszcze jedno. Nie jestem za ich zachowanie odpowiedzialny w żadnym wypadku. Gildia tylko szkoli magów, to kim są i co sobą reprezentują zależy tylko od nich. Oczywiście w miarę dobrego smaku i ogólnie pojętych norm.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej