Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
Gordian Morii:
-Jeżeli obiecasz trzymać nerwy na wodzy to możemy iść obaj. W końcu jesteś Draconem, a Draconi byli tu wcześniej. Co do elfów to pewności nie ma.
Dragosani:
- Jaki jest sens takiej obietnicy, skoro nawet ludzie czasami w gniewie niezbyt nad sobą panują? - zapytał, dość logicznie, Dracon. - Ale nie martw się, Mistrzu. Do tej pory jakoś udawało mi się powstrzymywać chęć mordowania wkurzających osobników, więc i teraz raczej dam radę. - może była była to "obietnica" ale zawsze coś.
Gunses:
//Staty: Postać ok. 2 metrowa, stojącej postury. Patrz się w naszą stronę.
- Czuje się za was odpowiedzialny - rzekł Wampir do Magów - Zresztą, mogę zniknąć w każdej chwili. Idę z wami.
Gordian Morii:
//:Ale ja miałem na myśli staty tych miśków co z wody wyskoczyły. Ten jest suprisem.
-To idziemy.- rzekł elf i ruszył naprzód. Po przejściu kilku metrów uderzył kosturem z ziemię tak by kryształ rozświetlił się ukazując ich pozycję. Wiedział, że takie wtargnięcie do obozowiska w środku jak się zdawało nocy, nie byłoby zbyt przyjaznym posunięciem. Miał nadzieję, że widząc nadchodzących istota nie rzuci się na nich w krwawym szale ale i taką możliwość brał pod uwagę.
-Ciekawe jak my się z nim dogadamy, jeżeli okaże się istotą myślącą...- zamyślił się.
Elrond Ñoldor:
Nikolai czekał z grupą. Chciał ruszyć z nimi, jednak go ubiegli i wyruszyli zanim on cokolwiek zrobił czy "napisał". Dla bezpieczeństwa ściągnął kuszę z pleców i załadował bełt, uprzednio naciągając cięciwę. Z dziwną satysfakcją stwierdził, że kusza to wspaniała broń, a ten model który posiadał był swoistą kwintesencją kuszy...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej