Autor Wątek: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo  (Przeczytany 42485 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Anette Du'Monteau

  • Zakon Keitai
  • ***
  • Wiadomości: 9810
  • Reputacja: 12877
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ktoś i każdy, to moje imię.
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #460 dnia: 11 Luty 2012, 12:36:35 »
Popędziłem konia ruszając za hrabią. Przypomniała mi się ostatnia bitwa na tym samym moście. Wtedy zaatakowały nas dziwne wodne demony, na szczęście teraz na nic takiego się nie zapowiadało.

Offline Rikka Malkain

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 1874
  • Reputacja: 2598
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #461 dnia: 11 Luty 2012, 12:42:29 »
Po zaspokojeniu pragnienia, Garik wskoczył na konia i w raz z innymi pogalopował za Gunsesem. Pogoda była idealna, delikatna mgiełka, przyjemny chłód... Wampir wiedział jednak co może czaić się tam za drzewami, wśród mgły i bagiennych oparów. Pomysł, zgodnie z którym mieli jak najszybciej pokonać odległość dzielącą ich od celu popierał całkowicie. 

Forum Tawerny Gothic

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #461 dnia: 11 Luty 2012, 12:42:29 »

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #462 dnia: 11 Luty 2012, 13:17:28 »
Jechali szybko. Zapewniały to drewniane i kamienne kładki, rociągnięte po bagnach. Pośród wielkich drzew nie było cicho. Ptaki, to pierwsze co dobiegło do naszych uszu. Odmienne ćwierkotanie nachodziło na siebie. Jedne wesołe, inne tajemnicze. I spokojne, pełne gracji melodie. Tak, las żył. gdzieś daleko odezwało się coś dużego. Ryk należał niby do byka, niby do jelenia. Niósł strach. Krajobraz był inny od znanego nam krajobrazu Valfden. Drzewa, wysokie do 300 metrów i w obwodzie mające ponad 30 metrów, usiane były roślinkami, lianami, bluszczem i mchem. Drzewa stały we wodzie, ale ich wypiętrzone korzenie pozwoliłyby gdyby zaszła taka konieczność, na przemieszczanie się suchą stopą. Drzewa swe gałęzie zaczynały dopiero w wysokości 20-30 metrów nad ziemią, a ich korony tworzyły baldachim, przez który nie przecisnęło się światło Sentri, gwiazdy będącej odpowiednikiem naszego Słońca. W lesie było dość mroczno, ale niektóre rośliny mieniły się światłem, od fioletowych i niebieskich, przez zielone, pomarańczowe i czerwone, aż do żółtych i prawie białych. Kołysały się lekko, jakoby żyły własnym życiem, jakoby czekały na okazję by coś zjeść. Co jakiś czas widzieliśmy kolonie grzybów wysokości 3-4 metrów i mieniących się jasnoniebieskim światłem. W koronach drzew słychać było ptaki, a po gałęziach cały czas coś przebiegało, niknąc nam z oczu. Parę razy woda zabulgotała niedaleko nas. Parę razy w dalekich trzesawidkach ukazały się jaśniejące ślepia. Coś zawyło, coś zapiszczało. Kilkanaście kopyt gdzieś daleko rozbryzgało wodę. Kilkakrotnie coś zatrzepotało skrzydłami za naszymi plecami, coś znowu zaryczało niby wół. Las żył i żył spokojnie. Gunses ponaglił konia.
Po kilku godzinach jazdy przez mokradła, wyłoniła się wioska.
Zauważyliśmy płaskowyż przed nami. Wnosił się pół, może kilometr nad ziemią. Na samym urwisku były wieże strażnicze i mury, ale zza nich widzieliśmy wystające dachy domostw i budynków. My szliśmy drogą biegnącą u podnóża płaskowyżu. prowadziła tam droga, która wznosiła się za zakrętem pod górę. Tam było mniejsze osiedle. Jedna główna droga i przy niej ulokowane budynki. Na środku drogi były ustawione stragany w rzędzie.
- Pierwioski – jak przypomniała Issabella - To miasteczko na płaskowyżu. Było to pierwsze obozowisko w Ankorvaacie. Pierwsza wioska. Płaskowyż był dobrym miejscem na Siedliszcze. Są tutaj liczne kopalnie, co sprawiło, że bardzo dobrze rozwinęła się tu sztuka kowalstwa. Po powstaniu bagien osłabiła się sytuacja Pierwiosków, ale miasto rozwijało się całkiem dobrze. Powstała dolna część miasta, zwana nie wiem czemu Pierwiorstkami. I po prawdzie, dolna część jest oddalona o dokładną wiorstę od miasta. To dzielnica handlowa, są tutaj warsztaty i alchemiczne laboratoria. Produkuje się tutaj broń i eliksiry. Obecność kopalń i bagna wspomogła te dziedziny. Wszytko stąd eksportuje się do innych części królestwa w zamian za rzeczy, których tutaj brakuje.  Pojedzimy do Górej osady, mam nadzieję, że spotkamy jeźdźców Geradezów - ruszyła. Przejście stanowiła solidna brama z dwiema strażnicami, na szczytach których stało kilkoro zbrojnych. Zauważyliście, że to Wampiry. Ulica była duża i ciągnęła w górę. Po bokach były ciasno upchane godziwe budynki, warsztaty, laboratoria. Z góry, z miasta do swych warsztatów ciągnęli Wampiry, Ludzie, Elfy i Krasnoludy. Było dość jasno, Sentri roztaczała swój blask. Kowale rozpalali paleniska pieców, zielarze i alchemicy wywieszali zioła które miały zostać zasuszone. Kramy zaczęły się otwierać na i stragany po środku zaczęto zagęszczać różnymi suplementami pochodzenia bagiennego. Od roślin po fragmenty zwierząt. Na ulicy były również rozpalone ogniska w specjalnych miejscach dla podróżnych, których nie stać było na wykupienie noclegu w karczmie. Przy niektórych siedziały Elfy przy innych ludzie. Szybko pojechaliśmy w górę płaskowyża.


« Ostatnia zmiana: 11 Luty 2012, 13:19:56 wysłana przez Gunses »

Offline Xvier aep Deler

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 2089
  • Reputacja: 2469
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #463 dnia: 11 Luty 2012, 13:18:40 »
Gatts bez namysłu ruszył za resztą towarzyszy. Mężczyzna popędzał konia, ponieważ chciał znaleźć się w pierwszej linii w razie starcia.


// dobra musiałem coś pominąć ;P


« Ostatnia zmiana: 11 Luty 2012, 14:26:13 wysłana przez Czarny Szermierz »

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #464 dnia: 11 Luty 2012, 14:07:41 »
//Czarny Szermierzu, nie możesz mieć swojego konia. Z dwóch przyczyn.
//1. W kanałach chodziliśmy pieszo, często schodziliśmy po drabinkach na dolne poziomy, także nie widzę możliwości, aby wprowadzić tam swojego wierzchowca.
//2. Napisałem, że każdy bierze konia spośród wierzchowców, które były w Piątej ÂŚwiątyni. Masz zdrowego konika.

Po kilkunastu minutach kompania wdarła się na płaskowyż.


Szybko przejechali ulicami na główny plac. Nikt nie zwracał na nich większej uwagi. Takie konne kompanie były dość liczne na bagnach. Grupa wjechała na plac i ujrzeli to, czego potrzebowali. W zasadzie to, czego chciała Issabella. Na placu leżało bowiem jakies trzydzieści sztuk wielkich gadzich ptaków.


Wszystkie miały na sobie skórzane uprzęże, od głowy po plecy. Na grzbietach zaś każdy nosił siedlisko, siodło wraz z otaczającymi je pakunkami. Gunses wstrzymał konia. Pamiętał te bestie. ÂŻyły na Valfden. Kiedyś porwały Domenica, jego dawnego kompana. A teraz leżały plaskiem tutaj. Na środku placu w małym miasteczku o nazwie Pierwioski.
Issabella wstrzymała nas. Podjechała do namiotu, przy którym rezydowała trójka Wampirów, ubranych w wojskowe uniformy. Cała trójka podskoczyła jakoby zobaczyli ducha. Chwilę później zasalutowali pani pułkownik. Gunses jednak nie odrywał wzroku od spokojnie leżących bestii, które oddychały spokojnie, czasem poruszając ogonem czy skrzydłami.

Offline LilithBlade

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 981
  • Reputacja: 1001
  • Płeć: Kobieta
  • Carpe Noctum
Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #465 dnia: 11 Luty 2012, 14:14:35 »
Maureen się zatrzymała i spojrzała w stronę wampira, który ją uleczył. Prachodził teraz przez portal, chwilę później podszedł do niej Zeleris i poprowadził do wierzchowców. Po dłuższych oględzinach wybrała pięknego i masywnego, karego ogiera, mimo iż nie był wykastrowany w jego oczach czaił się naturalny spokój. Udzielił się on i Maureen, więc pogłaskała go po pysku i przywarła do niego czołem.
- Witaj Czarny Książe - mruknęła w zamyśleniu, po czym chwyciła go za wodzę i uzdę i poprowadziła do portalu. Kierując się wskazówkami Zelerisa, westchnęła głęboko i pomyślała o miejscu w które chce się przenieść. ANKORVAAT: Kraina Wampirów". pomyślała, a to co nastąpiło w następnej chwili zdumiało ją tak, że niemal nie mogła się ruszyć. Jakiś dziwny prąd porwał ją ku górze, zdążyła tylko mocno złapać konia za szyję i wtulić się w niego. Czując jak rozpada się na cząsteczki, miała nadzieję, że po wylądowaniu znów przyjmą normalne kształty. Nie chciała bowiem wyglądać jak centaur lub coś podobnego. Po wylądowaniu jedynym co zdołała zrobić było spojrzenie na siebie i konia. Na szczęście nic się nie zmieniło i wyglądała tak samo. Zaraz po tej czynności poczuła nagły przypływ dreszczy i mdłości. Zdążyła się tylko schować za konia, po czym zwymiotowała obficie.
Gdy skończyła obeszła zdziwionego wierzchowca i spojrzała w stronę Zeyfara, Zelerisa i Diomedesa.
- pomoże mi któryś? Nie umiem na to wsiadać...

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #466 dnia: 11 Luty 2012, 14:28:06 »
Mag zauważył, że przez portal przeszła też Maureen. I chyba nie była zachwycona tą podróżą. No cóż, do magicznych wędrówek trzeba przywyknąć. Mogą być niemiłe dla niektórych. Bez słowa podszedł do niej i pomógł jej wsiąść na konia. Zdawała mu się być lekka jak piórko, więc nie miał problemów z podtrzymaniem i podsadzeniem jej.
- Musisz złapać tutaj. - wsadził jej w dłonie wodze konia. - I delikatnie kierować koniem. To mądre zwierze i wyczuje, że nie masz doświadczenia. Ale w razie czego jedź obok mnie. - polecił i wyszczerzył się. Następnie sam wsiadł na konia. Akurat wtedy, gdy grupa ruszała.

Gdy dotarli do miasteczka mag stwierdził, że nie zmieniło się ono ani trochę. Doskonale pamiętał te budynki, te zastępy wampirów, ludzi i elfów chodzące po ulicach. Bez słowa jechał za grupą, obok Maureen, która radziła sobie całkiem nieźle. Dotarli w końcu na główny plac. Mag z zaciekawieniem przyglądał się skrzydlatym stworzeniom.

Offline Koza123

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1806
  • Reputacja: 1380
  • Płeć: Mężczyzna
  • Meeeedyk!
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #467 dnia: 11 Luty 2012, 14:35:28 »
Konrad z resztą grupy dojechał do miasteczka. Rozglądał się uważnie wypatrując interesujących rzeczy. Zastanawiał się również, dlaczego zatrzymali się akurat w pobliżu wielkich latających istot.
-I co? Mamy na tym latać?-pomyślał przyglądając się ptakom.

Offline Malavon

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1229
  • Reputacja: 1342
  • Płeć: Mężczyzna
  • Prawda broni się sama
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #468 dnia: 11 Luty 2012, 14:35:56 »
Malavon sięgnął po wodze jednego z koni, po czym ruszył nieco zaniepokojony. Dawno nie podróżował na wierzchowcu i mógł nieco wyjść z wprawy. Zwierzę mimo to grzecznie dreptało przed siebie. Dzięki temu elf miał czas obejrzeć całą naturę i środowisko, jakie prezentował ten wymiar. Był pod naprawdę wielkim wrażeniem.
Kiedy dotarli do płaskowyżu, Malavon spojrzał na dziwne stworzenia leżące na ziemi. Nie wyglądały na przyjazne ani trochę. Nowicjusz wolał się trzymać od nich z daleka, póki przebywanie z nimi nie było koniecznością.
-Co to za stworzenia? - spytał podjeżdżając do hrabiego.

Offline LilithBlade

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 981
  • Reputacja: 1001
  • Płeć: Kobieta
  • Carpe Noctum
Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #469 dnia: 11 Luty 2012, 14:45:01 »
Maureen uśmiechnęła się do Zelerisa i przez całą podróż starała się być blisko niego. Starała się jednak nie chuchać w jego stronę. Gdy dojechali i ujrzała miasto nie mogła wydobyć z siebie głosu. Istoty smokopodobne wywarły na niej dodatkowo takie wrażenie, że szepnęła tylko.
- Piękne... - i ścisnęła tylko mocniej Straszysława.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #470 dnia: 11 Luty 2012, 14:58:50 »
Gunses spojrzał na Malavona.
- To Geardezy. Se stworzenia istnieją również u nas, na pewno o nich słyszałeś. Tutaj natomiast jest to środek transportu Wampirów.


- Na bogów! - rzekł jedna z Wampirów - Pani, żyjesz...! Wszyscy uważają Cię za martwą. Ponoć zabił was Złodziej Dusz. Jak to możliwe... i.. Strażniczka Portalu?! Też żywa! I Driud...
- Wszystko wyjaśni się niebawem. Będzie o tym głośno.
- W Pierwioskach
? - zapytał Wampir
- W całym królestwie - rzekła do niego pułkownik Issabella i powiedziała - Rekwiruje Geradezy. Są mi potrzebne.
- Tak jest! Ale... Są zmęczone. Wczoraj przylecieliśmy z Cavionu. Tam wielkie przygotowania, bo niebawem rozpoczynają się obrady Zgromadzenia...
- Osz kurwa!
- zaklęła szpetnie pułkownik - Zgromadzenie! No tak, przecież minęło już kilka lat... Jaki dystans podołają?
- Do Duaen, przy dobrych lotach do Wrzosów. Nie dalej.
- Musi starczyć. Od razu po przybyciu wyślę po was kolejną grupę. Gdzie papiery i gwizdki?
- spytała. Jeden z nich podał jej pudełko z dokumentami i ciasno ułożonymi podłużnymi drewnianymi rurkami.
- Dobrze być znowu w domu... - rzekła rada ze swego autorytetu pośród żołnierzy - Ale nikomu ani słowa o mnie i o naszym pojawieniu się tutaj. Bo jaja urwę! Zaopiekujcie się końmi... - rzekła i podeszła do nas.
- Tak jest!

- Mam dobre wieści... Za kilkanaście godzin będziemy w Duan, może we wrzosach. Geardezy skrócą nam podroż. Są oswojone, ale dadzą dosiąść się tylko temu, kto będzie miał gwizdek. Są przyzwyczajone do tego dźwięku. Nie bójcie się... Nie zrobią nikomu krzywdy. Są gatunkiem zwierząt stadnych. Wystarczy się porządnie trzymać, przypiąć pasami, a polecą za przewodnikiem. Ja obejmę tą rolę. Trzymajcie - rozdała gwizdki. Gunses zsiadł z konia. Wziął swój gwizdek, przyłożył do ust i testowo sprawdził czy działa. Piskliwy ton wyrwał się z niego. W tym samym czasie jeden z Geardezów poderwał się i podleciał do Gunsesa. Usiadł na ziemi i nauczony schylił się lekko pozwalając mu wsiąść na niego. Gunses szybko wlazł na grzbiet wielkiego ptaszyska, nogi spuszczając bo bokach tęgiego karku. Zauważył pasy, którymi szybko się obwiązał na krzyż. Widział, że inni też już wsiadają. Rozległy się gwizdki Joanny i Dragomira, Margaritty i Teranovy
- Jak ja dano na nich nie latałam! - zakrzyczała radośnie Joanna
- A ja nigdy... - powiedziała lekko przerażona Margaritta.

Natomiast Issabella już wydała drugi dźwięk, jej Geardez poderwał się, podbiegł kilka kroków i wzbił się w powietrze. Gunses też zapiszczał w swój gwizdek. Jego Geradez wskoczył na pobliską studnię strącając z niej kilka wiader i z trzepotem błoniastych skrzydeł wbił się w powietrze...
- To jest świetne - pomyślał czując uderzenia wiatru, rosnącą wysokość i silne, pewne ciało swego lotnego wierzchowca.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #471 dnia: 11 Luty 2012, 15:02:50 »
Mag uśmiechnął się lekko do siebie, gdy  usłyszał słowa zachwytu dziewczyny. Istotnie stworzenia mogły wydać się całkiem ciekawe.
- To jeszcze nic w porównaniu do smoków. - powiedział do niej cicho. - Zresztą widziałaś dwa w Piątej ÂŚwiątyni. W locie, na wolnej przestrzeni wyglądają majestatycznie... - wspominał jak to pierwszy raz sam zobaczył smoka w locie. To było wtedy, gdy prawie został spalony.

Gdy rozdano gwizdki mag przyjął swój. Lot nie był mu straszny, chociaż nigdy jeszcze nie leciał na czymś. No chyba, że na swoich własnych skrzydłach. Wiedział jednak, że Maureen może się odrobinę tym stresować. Wyszczerzył się do niej.
- No to lecimy. Spodoba ci się. - zagadał z uśmiechem.

Offline Koza123

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1806
  • Reputacja: 1380
  • Płeć: Mężczyzna
  • Meeeedyk!
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #472 dnia: 11 Luty 2012, 15:08:23 »
Konrad wziął swój gwizdek. Jeden z Geardezów przeszedł kilka kroków, po czym nachylił lekko szyję. Młodzieniec wspiął się na grzbiet stworzenia. Nie podobało mu się, że musi podróżować na smokopodobnym ptaku, jednakże wybór był niewielki. Chwilę potem, wielka, latająca istota wraz z młodym wojownikiem wzbiła się w powietrze.
-To niezbyt dobry pomysł...- pomyślał Konrad.
« Ostatnia zmiana: 11 Luty 2012, 15:29:17 wysłana przez Koza123 »

Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #473 dnia: 11 Luty 2012, 15:09:04 »
- Kąpiel nic nie daje. Po prostu tak pachnie ciało człowieka. Całkiem inaczej niż elfie. Trzeba przywyknąć. I nie tylko lawenda. Nazbierałem tego pod miastem całą kupę - odpowiedział Diomedesowi w drodze do mieściny.
- Po prostu jest inaczej. Jakbyś żył parę setek lat w ciele elfa to nie wiem czy można powiedzieć o przyzwyczajeniu. Teraz jest trochę inaczej. Ale wiesz mi, za kilka tygodni nie powinno mi to już sprawiać problemów... - odpowiedział Konradowi.

Elrond również przyjął gwizdek... Po chwili z dziwnie wyszczerzoną gębą był już w powietrzu.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #474 dnia: 11 Luty 2012, 15:13:01 »
Mapa Ankorvaatu

W powietrzu Gunses trochę polatał na Geardezie, przyzwyczajając się do niego. Z tej perspektywy wszystko wydawało się inne. Jak okiem sięgnął były moczary, teraz widział wielkość tego trzęsawiska. A wiedział, że drugi, równie wielki obszar stanowi Las.
- Gotowi? - zakrzyknęła Issabella

Offline Devristus Morii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 10462
  • Reputacja: 8339
  • Płeć: Mężczyzna
  • Leniuszek.
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #475 dnia: 11 Luty 2012, 15:16:46 »
Elf odebrał swój gwizdek i dosiadł majestatycznego stworzenia. Po chwil wzbił się w powietrze i pokierował wierzchowca w pobliże Elronda.
Po prostu przyznaj się, że pachniesz zatęchłym zapachem starych ludzi, siostrzeńcu

Offline Anette Du'Monteau

  • Zakon Keitai
  • ***
  • Wiadomości: 9810
  • Reputacja: 12877
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ktoś i każdy, to moje imię.
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #476 dnia: 11 Luty 2012, 15:17:06 »
Wziąłem gwizdek od Gunsesa i dmuchnąłem w niego. Już po chwili stał koło mnie Geardez. Usadowiłem się porządnie na grzbiecie stwora, przypiąłem pasami i dałem znak, że jestem gotowy do odlotu. Ptaszysko wzięło rozpęd, po czym wzbiło się w powietrze. Dla bezpieczeństwa przylgnąłem niemal całym ciałem do pleców Geardeza. Kiedy się trochę uspokoiłem, podniosłem głowę. Obserwacja nieba z takiej perspektywy całkiem mi się podobała. Nowe spojrzenie na świat.

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #477 dnia: 11 Luty 2012, 15:17:13 »
Diomedes stał z boku, z nieukrywanym zaciekawieniem przyglądając się smoczym ptakom. Najwyraźniej zostały oswojone na potrzeby wampirów. Lot na nich wydawał się młodzieńcowi zarówno kuszący, jak i odpychający. Nigdy wcześniej nie podróżował w ten sposób, co pobudzało ciekawość, z drugiej strony jednak miał także obawy co do swego bezpieczeństwa. Nie miał chyba jednak wyboru, dlatego przyjął gwizdek, dziękując Isabelli lekko skrzywionym uśmiechem. Podszedł do jednego z Geardezów, przyjrzał mu się z pewnymi wątpliwościami i uwagami, których jednak nie wygłosił i z obawą, jakby już samo wejście na powietrznego wierzchowca miało być czymś, co odbierze mu życie, usiadł w miękkim siodle. Smoczy ptak poruszył się niespokojnie, kiedy nieznajomy jeździec zaczął rozgaszczać się na jego grzbiecie. Chyba był jednak do takowych przyzwyczajony, gdyż nie zerwał się, by go z siebie zrzucić. Diomedes wycenił to na plus. Najwyraźniej Geardezy były dobrze wytresowane. Z pewną obawą przyłożył jednak gwizdek do ust, przełknął ślinę i lekko przymknął oczy, po czym dmuchnął weń z całych sił. Rozległ się krótki pisk i smoczy ptak wzbił się w powietrze, niemalże przyprawiając nieprzyzwyczajonego Diomedesa o atak serca. Geardez dość głośno hałasował, kiedy swymi masywnymi skrzydłami uderzał o bezlitosne masy powietrza, to też młodzieniec niewiele słyszał. Popełniając kolejny błąd, spojrzał w dół. Widok oddalającej się ziemi zawrócił mu w głowie, nie na tyle jednak, by całkowicie stracić rozum. Opanował się w siodle i pozwolił sobie na donośne odetchnięcie z ulgą. Teraz już mógł beztrosko cieszyć się frajdą, jaką dawał lot. Mimo wierzchowca, do którego ściśle przylegał, czuł się wolny. Tak diabelnie wolny.

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #478 dnia: 11 Luty 2012, 15:17:49 »
Odebrałam swój gwizdek i wraz z innymi wzleciałam w powietrze.

Offline Malavon

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1229
  • Reputacja: 1342
  • Płeć: Mężczyzna
  • Prawda broni się sama
    • Karta postaci

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #479 dnia: 11 Luty 2012, 15:23:39 »
Malavon nie zamierzał pozostawać w tyle, więc pochwycił gwizdek czym prędzej. taki lot na pewno będzie ciekawym, nowym doświadczeniem. Jednak obawy nie puszczały elfa. Dopiero, gdy dopiął pasy czuł się pewniej. Kolejny gwizd i nowicjusz był już w powietrzu razem z resztą.

Forum Tawerny Gothic

Odp: ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
« Odpowiedź #479 dnia: 11 Luty 2012, 15:23:39 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything