Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (87/103) > >>

Patty:
Ja też.

Rikka Malkain:
Nie zwlekając Wampir wziął swoją klacz i dołączył do tych, którzy przeszli już portal. Po rozbiciu się na miliardy małych kawałeczków i kilku chwilach szalonego pędu, Garik znalazł się po drugiej stronie. Znalazł się w Ankorvaat, krainie będącej dziedzictwem jego rasy. Nawet jeśli nic się tu nie zmieniło, Nieśmiertelny czuł się jakby był tu po raz pierwszy. Już na wstępie doznał zaskoczenia. We wspomnieniach z przed kilku lat widział to pomieszczenie jako mroczne, nieprzyjazne i wilgotne. Teraz dostrzegał wszystkie szczegóły, a całe miejsce było dla niego prawie że... przyjazne i swojskie.       


Iddeous:
Iddeous stanął przed świetlistą poświatą portalu. Z zachwytem i podekscytowaniem przeszedł przez niego. Znowu poczuł jak jego ciało rozpada się na mniejsze cząstki. Było to zarazem błogie i nieprzyjemne doznanie. Trwało jednak ułamek sekundy.

Dragosani:
Zajęty do tej pory rozmową Zeleris spostrzegł kątem oka, że Cadacus przeszedł przez portal. Był to oczywisty znak do rozpoczęcia kolejnego etapu wyprawy. Wyruszali do Ankorvaatu. Zanim sam udał się w stronę portalu przypomniał sobie jego działanie. Konkretnie to, jak zmusić jego moc do przeniesienia. Działało to trochę inaczej niż w przypadku teleportu, który przeniósł ich do Piątej ÂŚwiątyni, więc młoda Maureen mogła nie widzieć co właściwie trzeba zrobić.
- Czas ruszać. - zaczął mag. - Ten portal działa nieco inaczej od tych z jakich do tej pory zapewne korzystałaś. - zwrócił się do dziewczyny. - Jak widzisz wygląda też nieco inaczej... musisz wejść w ten okrąg i pomyśleć, że chcesz się przenieść. Wyrazić chęć woli. To zapewne zabezpieczenie przed przypadkowymi i niechcianymi podróżami. Całkiem zmyślne. - uśmiechnął się i poprawił szatę. Jako że nie wiedział co zastaną po drugiej stronie wyciągnął nowy kostur z futerału zawieszonego pomiędzy skrzydłami. Mithril i srebro odbijały blask portalu. Spojrzał na młoda kobietę i posłał jej zachęcający uśmiech.
- Chodźmy. - rzucił i podszedł do koni, aby wybrać jakiegoś odpowiedniego. Takiego, który będzie w stanie wieźć dracona. Znalazł go dość szybko. Był to wielki i bez wątpienia silny wałach. Rzecz jasna, był kary. Wybór wierzchowca dla Maureen pozostawił jej samej. Wszak ona najlepiej będzie wiedzieć co będzie dla niej najlepsze. Sam jednak nie wsiadał na konia, lecz poprowadził go w obręb portalu. Stając na  środku kręgu spojrzał w górę. Chcę się przenieść pomyślał, jak podczas ostatniej podróży do wymiaru wampirów. Reakcja teleportu była natychmiastowa. Mag poczuł, ze się wznosi w powietrze, jednocześnie czując mrowienie całego ciała, świadczące o rozbiciu go na pojedyncze cząsteczki. Ujrzał błysk światła, usłyszał szum. Później zapadłą ciemność. Nim minęło jedno uderzenie serca stał już po drugiej stronie. Czuł zapach moczar. Podróż się udała. Wyszedł z obrębu portalu, aby nie wpadł na niego inny członek ekspedycji. Prowadząc konia podszedł do Gunsesa.
- Nic się nie zmieniło... - powiedział cicho, rozglądając się. - Ciekawe czy reszta tej krainy pozostała niezmienna. - dodał.

Gunses:
//Tak, każdy bierze sobie konika.

- Pewnie się nie zmieniło nic, a nas uznano za zmarłych... - rzekł Gunses - Czas powrócić do życia - rzekł pewnie patrząc przed siebie.
Z portalu wyłonił się oddział pochodzący z Ankorvaatu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej