Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
LilithBlade:
Maureen przekrzywiła głowę, aby lepiej zobaczyć uszy Devristusa.
- Ano rzeczywiście... - Mruknęła widząc, że są spiczaste.
Westchnęła ciężko zbierając się do odpowiedzi na pytanie o zwierzę.
- Problem polega na tym, że zwierzęta nigdy nie wyrządziły mi krzywdy z własnej winy czy chęci. A mieszkałam w leśnej chatce niemal całe życie. W przeciwieństwie do nich ludzie mięli w nawyku besztać i poniżać mnie na każdym kroku, nazywać czarownicą, kurwą, szmatą, demonem... Tylko dlatego, że moja matka puściła się z maurenem... Nawet nie postarała się o ambitne imię... - w tej chwili podszedł do nich mauren, którego poznała na festynie. Dobrze pamiętała jak się czuła, gdy z nim tańczyła. Był to niewątpliwie najlepszy taniec tamtego wieczoru, przynajmniej dla niej. - Wygląda na to, że upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu.. - uśmiechnęła się do elfa i maurena. Ukłoniła się z gracją i przedstawiła w groteskowo przesadny sposób.-Maureen Inwe ibn Ireth aep Helyanwe zwana zazwyczaj Lilith. Tak, od tej Lilith, lecz przezwisko jakże nietrafione. - wyglądała na bardzo zirytowaną jak mówiła o przydomku. Po kolejnych słowach Zeyfara uśmiechnęła się jeszcze szerzej i wykonała kilka zgrabnych piruetów.- Dziękuję i wzajemnie. - uśmiechnęła się chochliczo.
Anette Du'Monteau:
-Rzadko trafia mi się partnerka tak dobrze znająca ten rodzaj tańca. W ogólnym zarysie można powiedzieć, że rzadko mi się trafia jakakolwiek partnerka. - odparłem z szczerym uśmiechem.
Dragosani:
Mag miał ochotę ponownie zatopić się w lekturze, ale uznał ze zostanie to negatywnie odebrane. Słuchał więc w milczeniu krótkiej wymiany zdań. Z podziwem i pewna przyjemnością obserwował piruet Lilith. Ruszała się po prostu wspaniale. Jak kotka. Słysząc słowa Zeyfara zaśmiał się.
- No patrz, mi też. - w zadumie podarł brodę. - To chyba przez to, że jesteśmy czarni. Cholerny rasizm! - zażartował.
Anette Du'Monteau:
-Możemy sobie współczuć Zelerisie. Jak cie zranią to przychodź i utopimy smutki w winie. - powiedziałem śmiejąc się. -Drugim powodem może być twój brak higieny cery. Zobacz jaka wysuszona i zaniedbana. Poza tym u mnie można dodać tatuaże, które niewiele kobiet lubi. Zwłaszcza w takiej ilości na klatce piersiowej. - dodałem odsłaniając fragment ciała. Było widać wyraźne znaki o barwie ciemnej zieleni, poukładane w różne wzory.
Dragosani:
Zeluś uśmiechnął się paskudnie.
- Może moja cera jest wysuszona, ale mam inne atuty, które mogą przyciągać kobiety. - wciąż się szczerząc pomachał długim i giętkim ogonem. - Ale wybacz, perspektywa zapijania się z tobą jakoś nie wydaje mi się ciekawa. Masz niezdrowy pociąg do trucizn. - dodał, już bez uśmiechu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej