Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
Isentor:
- Gunses przodem. Jeszcze jakiś wampir będzie na nas czekał.
Elrond Ñoldor:
- Na bogów! Cóż za emocje! Jeszcze w portki narobicie panowie! - tuż obok Konrada i Danka pojawił się nie wiadomo skąd dziwny człowiek. - Może byście się odsunęli...
LilithBlade:
Maureen wyraźnie pobladła, spojrzała na swój miecz i głośno przełknęła ślinę. Lecz gdy przypomniała sobie trening u Respeva zacisnęła mocno pięści.
- Jeśli tylko nie będę musiała walczyć ze zwierzętami... To myślę że z waszą pomocą dam sobie radę- uśmiechnęła sie krzywo i spojrzała na Deva.
- Ona ma imię..- mruknęła, lecz po chwili uśmiechnęła się szeroko. Dygnęła z gracją i przedstawiła się.
- Maureen Inwe. Tak, pół-maurenka i nie musisz się tak na mnie patrzeć panie. Wole uprzedzać fakty... I jak mniemam zapewne Twe miano brzmi... - spojrzała na Zelerisa i poszukała wzrokiem Zeyfara, którego znała z festynu. odwróciła się do maga i uśmiechnęła jeszcze szerzej, zadowolona ze swoich zdolności dedukcji.[/i] - Devristus, mam rację? Miło mi poznać.
[/i] była zaskoczona potokiem słów jakie spływały z jej ust. Właśnie rozmawia z dwoma potężnymi magami, jakby to byli koledzy z podwórka...
Eric:
- O - skomentował mądrze. ÂŁuna portalu zalała niebieskawym światłem całą salę Piątej ÂŚwiątyni. Diomedes podszedł bliżej, podobnie jak reszta drużyny. Czekał, aż Gunses zarządzi przemarsz do Ankorvaat. W końcu taki był cel tej wyprawy, a jakoś strasznie długo się to wszystko przeciągało. Z podniesioną kpiąco brwią przyglądał się z lekkim uśmieszkiem na poczynania nieznajomego elfa. Zarechotał lekko, gdy starszy człowiek, który pojawił się tuż obok niego ironicznie dopiekł mu na temat jego wybujałego i śmiesznego entuzjazmu.
- Właśnie - przytaknął starcowi. - Na razie może schowaj ten miecz, hm? - zwrócił się do podnieconego elfa. - Jak wylecisz z portalu to może nieszczęśliwie... A nie, szczęśliwie, zbiegiem okoliczności dokonasz seppuku.
Iddeous:
Iddeous mimo woli zaśmiał się z żartu Diomedesa. Czekał aż tylko na przejście Gunsesa, żeby potem znów poczuć rozszczepiające się cząsteczki ciała. Do tej pory podobnie jak Konrad podziwiał płaskorzeźby, ale obszedł salę 2 razy i mu się to znudziło. Z podnieceniem rzekł:
- Niech się ten Gunses pośpieszy, bo ja zaraz pierwszy wskoczę w ten portal.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej