Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
got2:
Danko wyjął łuk i strzałę. Czekał aż będzie moment by wystrzelić pocisk. Przypomniał sobie wtedy bitwę z orkami jeszcze w młodości gdy miał zaledwie 19 lat. Wtedy orkowie bali się wyjść z budynku, a żołnierze ojca i jego własne czekały tylko na moment...
LilithBlade:
Maureen postanowiła zostawić mężczyzn samych sobie. Podeszła do siedzącego na uboczu Flamela. Mimo, że był Dragonem wyraźnie go polubiła. Postanowiła mu więc nieco poprzeszkadzać.
- Ekhem... - odchrząknęła stając tuż obok wyciągając szyję, aby coś przeczytać. - Tak się zastanawiam, czy masz coś może wspólnego z Nicholasem Flamelem... Jeśli Cię uraziłam to przepraszam. - Spojrzała na niego niceo niepewnie, wszak wolała zachować czujność. Nie, żeby go nie lubiła. Po prostu przyzwyczaiła się do przemocy ze strony innych.
got2:
Elf zaczął się rozglądać i z niecierpliwością wyczekiwał momentu walki.
Dragosani:
Mag czytał właśnie bardzo ciekawy fragment o wpływie faz księżyców na zachowanie cieczy poddawanych ogrzewaniu przy użyciu magicznych płomieni. Nie usłyszał cichych i lekkich kroków Maureen, był zbyt pochłonięty zdobywaniem wiedzy. Może nieco fanatycznie pochłonięty... Ale słowa już usłyszał.
- Nie miałaś mnie czym urazić. - odparł i przechylił nieco księgę, aby dziewczyna mogła w nią spojrzeć. Uśmiechnął się krzywo. - I tak, mam coś wspólnego z tą osobą. Wedle poszlak jakie zebrałem ten legendarny alchemik jest moim dziadkiem. - powiedział. - Do niedawna nawet o tym nie wiedziałem. Hmm... powiedźmy, ze moje życie rodzinne zakończyło się dość wcześnie.
Eric:
--- Cytat: Marco w 05 Luty 2012, 21:14:45 ---Elf zaczął się rozglądać i z niecierpliwością wyczekiwał momentu walki.
--- Koniec cytatu ---
//Z kąta spowitego nieprzeniknioną ciemnością dobiegają cię ciche dźwięki... Zdajesz sobie sprawę, że to popiskiwanie. Wygląda na to, że reszta drużyny do tej pory nie zauważyła czyhającego tam niebezpieczeństwa. Chyba poczuli się zbyt bezpiecznie wewnątrz wampirzej biblioteki. Ale nie Ty. Twoja zapobiegawcza ostrożność prawdopodobnie pozwoli Ci uratować życie kompanów, bo właśnie z demonicznym wyszczerzem na pyszczkach ruszyła na ciebie armia białych myszy.
Porada: Idź na odwyk i rzuć to paskudztwo ;//
Sory chłopaki, po tej serii 1-linijkowych postów nie mogłem się powstrzymać ;/
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej