Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
Gunses:
Chwilę dekoncentracji, rozstrojenia wszystkich cząsteczek ciała, uczucia rozpadania się molekuł i ponownego ich łączenia. Tylko chwilę cała grupa podróżowała przez portal. Z portalu każdy wyszedł tak jak wchodził. Portal w sali do której trafiliśmy był dziesięciokrotnie większy. Zajmował całą ścianę i... był lustrem. Lustrem okutym w solidne ramy, rozciągniętym na całą ścianę. Lustro zdawało się mieć płynną konsystencję, a z głębi dochodziło błękitne światło. ÂŚwiatło to opromieniało salę z której się znaleźliśmy. Była to spora, prostokątna sala. Królowały tu płaskorzeźby, tak charakterystyczne dla Wampirów. Sceny bitewne, sceny ważnych i wzniosłych uroczystości. Dokładnie na przeciwko lustra, które było portalem znajdowały się wrota. Ogromne, na całą powierzchnię. Solidne drewno okute metalowymi, stalowymi i złotymi prętami. Na wielkich, ba! Na potężnych zawiasach, o sporej wielkości kołatkach umieszczonych bardzo nisko, bo na wysokości naszych głów.
Wrota były lekko rozchylone. Niby niewielka szczelina, a przeszedłby przezeń dorosły Ork. Wampir podążył na przód i przeszedł przez wrota....
To co zauważaliśmy... Salę tak ogromną, tak gigantyczną i tak piękną. Jej środek stanowił ogromny pentagram obrysowany kołem. Na wierzchołkach stały kamienne postumenty. Na środku stał największy z nich, najbardziej doskonały.
W sali było kilkanaście mostków. ÂŁuki łączące poszczególne płaszczyzny unosiły się nad wodą. To z niej, z głębi wody słychać było ten dźwięk... Wszystko było zrobione niczym pałac letni, niczym twierdza, niczym galeria sztuki, niczym pole bitwy. Sieć kanałów, mostków, kamiennych posągów, rzeźb, wielkich sof, potężnych obrazów, regałów i postumentów pod księgi…
- Pamiętam jakby to było wczoraj... - Tak, Piąta ÂŚwiątynia skryta przed oczyma ludzi głęboko pod ziemią była przeogromna. Wampir przemierzył najpierw kilkumetrowy mostek łączący dwie platformy, a potem wkroczył na płytę dziedzińca. Dziedziniec był w kształcie koła, ogromnej okrągłej sali. Daleko po bokach znajdowały się spiralne, masywne, misternie zdobione kolumny. Na piątce z nich znajdowały się specjalne luki, a przed tymi kolumnami stały dostojne podstawy do ksiąg. Kilkanaście metrów od kolumn znajdował się dziedziniec z wytyczonym okręgiem. Okrąg nie był zwykły. Było to koło, złożone z okręgów, każdy okrąg składał się z symetrycznych do siebie kawałków płyt. Każdy kawałek mieścił na sobie wyryty znak. Wampir kroczył płytą. Okrąg miał średnice 100 kroków. Pierwszy największy okrąg nosił na sobie kilkanaście płyt. Drugi z kolei podzielony był tak samo, ale każda płyta tworzyła dwie osobne, o innym znaku. Liczba okręgów była Gunsesowi znana. Jego oczy policzyły okręgi w jednej chwili. Było ich 23. Pod podłogą skryty był ogromny mechanizm, który w zależności od przedmiotu umieszczonego w punkcie ÂŹródła, obracał okręgi ustawiając je w sekwencji otwarcia konkretnego portalu. Gunses wiedział, że portal ma przypisane kilka ÂŹródeł, wtedy to po ustawieniu odpowiedniego przedmiotu portal ustawia konfiguracje magicznych płyt potrzebną do otwarcia portalu.
Przybywało tu około pięćdziesięciu Uczonych i badaczy z Sabatu Wampirów na Numenorze, oraz kilku Magów z Gildii Magów na Valfden. Na dziedzińcu, stała grupa naszych kompanów.
Pani pułkownik wojsk królestwa Ankorvaatu Issabella Igni:
Strażniczka Portalu Numerońskiego królestwa Ankorvaat Joanna Estr:
Wielki ÂŁowczy Królewski Artur Teranova:
Hierofant, Arcydriud Dragomir:
i Margaritta de Last, uczennicę Dragomira:
...wymienionym osobom, towarzyszył trzynastoosobowy oddział Issabelli. Konie stały na mniejszym placyku po lewej stronie. Było ich ponad trzydzieści.
Rzecz jasna nie mogło zabraknąć Vulturiusa, Smoka Morskiego! Wyłonił się z wody przed, demonstrując swą moc władzy nad żywiołem poprzez stworzenie skręcających się kolumn wodnych.
A nad waszymi główkami, piszcząc cienko latał malutki smoczek
Gunses udał się przywitać się ze wszystkimi.
Dragosani:
Zeleris szedł pomiędzy członkami sporej drużyny cały czas milcząc. Zastanawiał się co ich spotka w wymiarze wampirów. Co się zmieniło od ich ostatniej wizyty. Coś mu mówiło, że zaszły tam jakieś zmiany. Ale cóż, nie dowie się czy jego przeczucie mówi prawdę, dopóki nie przeniosą się do Ankorvaatu. Ale najpierw musiał przejść przez portal do Piątej ÂŚwiątyni. Bez wahania wszedł w magiczny teleport. Magiczne podróże były dla niego codziennością. Gdy już pojawił się po drugiej stronie i razem z resztą drużyny trafił do sali portalu uśmiechnął się lekko widząc zebrane tam osoby. I smoki. Przywitał się z każdym po kolei. NA końcu podszedł do zbiornika wodnego z Wężem.
- Witaj, Vulturius. - powiedział, uśmiechając się. - Widzę, że mały rośnie. - wskazał kiwnięciem głowy na młodego smoka. Dracon jakoś polubił wodnego gada.
Izabell Ravlet:
Przez miasto leciał kruk. A dokładniej mauren pod postacią kruka. Nigdy w swym życiu nie leciał tak szybko. Jednak tym razem był spóźniony, i to bardzo. Przypominając sobie pierwszą wyprawę do Ankorvaatu, leciał do kanałów. Pospiesznie wleciał do wejścia i mknął dalej. Po dłuższej chwili miał przed sobą portal, jak i niektórych towarzyszy. Wylądował i rozproszył zaklęcie.
Witajcie - rzekł na bezdechu - Wybaczcie mi to spóźnienie, coś mnie powstrzymało - dodał. Odsapnął jeszcze moment i przeszedł przez portal...
Portret
Statystyki ekwipunku
Broń 1
Nazwa broni: Kostur z drewna
Rodzaj: kostur
Typ: oburęczny
Ostrość: 1
Wytrzymałość: 9
Opis: Wykonany z 70 kawałków drewna i zasięgu 1,8 metra.
Wymagania: Walka bronią obuchową [50%]
Broń 2
Broń 3
Nazwa broni: Srebrny Flamberg
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 16
Opis: Wykuty z 55 sztabek srebra o zasięgu 0,9 metra. Dzięki srebru zadaje zwiększone obrażenia istotom na nie wrażliwym
Wymagania: Walka bronią sieczną [75%]
Broń 4
Odzienie
Nazwa odzienia: Szata nowicjusza
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: szata
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyta z 100 kawałków Gelrothu. Chroni maga przed odpryskami jego własnych zaklęć. Ponadto zatrzymuje naturalną temperaturę ciała niezależnie od temperatury otoczenia.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich
Pas
Sakiewka - 100 sztuk złota
Statystyki postaci
Specjalizacje
Walka bronią sieczną:
Lekcja II - zaawansowane techniki walki [75%]
Walka bronią obuchową:
Lekcja I - podstawowe techniki walki [50%]
Używanie zbrój miękkich
Umiejętności nabywane
Koncentracja
Telekineza
Perswazja
Odbijanie zaklęć kosturem
Umiejętności rasowe
Urodzony handlarz
Obieżyświat
Syn pustyni
Potencjał magiczny
Magia
Urangol:
Wyostrzenie zmysłów
Duchowe wypalenie
Przemiana w kruka
Naurangol:
Ognista strzała
Ognista aura
Malavon:
Malavon ujrzał smoka będącego manifestacją drogi magii, którą wybrał.
-Witam cię potężny i mądry smoku. Jestem Malavon De Vir, nowicjusz Nenangolu. Jestem zaszczycony, że mogę poznać istotę tak świetnie władającą tą magią. To prawdziwa przyjemność.
Eric:
Ogrom Piątej ÂŚwiątyni nie przestawał zachwycać Diomedesa, tym bardziej, że była to dopiero jego druga wizyta w jej wspaniałych salach, zdolnych pomieścić wewnątrz pewnikiem przynajmniej z połowę mieszkańców Efehidon. Z rozdziawionymi szeroko ustami wpatrywał się oniemiałym wzrokiem w fantastycznie wykonane łuki, podtrzymujące konstrukcje kolumny i liczne pomosty, pod którymi wesoło chlupała woda. Diomedes przeszedł jednym z nich w stronę dziedzińca Piątej ÂŚwiątyni. Dotarł tam chwilę po Gunsesie, idealnie zgrywając się z wyłonieniem się Vulturiusa ze spokojnych do tej pory wód. Nie krył zaskoczenia na tak widowiskowe powitanie, których specjalną atrakcją był popis umiejętności magicznych smoka morskiego. Diomedes z uznaniem skłonił głowę i przyklasnął z lekka. Przywitał się ze zgromadzonym towarzystwem i oparł łokciami o poręcz jednego z pomostów.
- Witaj, Vulturiusie. Kopę lat - uśmiechnął się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej