Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
Dragosani:
- Harpie... - mruknął mag. Nigdy by nie przypuszczał, że te nikczemne stworzenia były niegdyś sługami boga ognia. Zapewne to nie ostatnia niespodzianka, jaka ich czeka podczas tej wyprawy. Zainteresowała go wzmianka o źródle magii tutejszych czarodziejów. Lecz sądząc ze słów Joanny niewiele ona o tym wiedziała, więc nie było sensu pytać. Flamel miał nadzieje że podczas podróży po tym świecie będą mieli okazje poznać jakiegoś maga, z którym będzie mógł przeprowadzić dyskusję o magii korzystną dla obu stron.
// Dobra, druhowie. To prawdopodobnie mój ostatni post w najbliższych dniach. Jutro z rana wybywam na dni kilka. Konkretnie do soboty. Ubolewam nad tym, ale tak trzeba. Mam nadzieję że po moim powrocie ta wyprawa będzie jeszcze trwała, bo jest zajebista. Tak więc nie spieszcie się i nie gońcie, jakby was Canis gonił. Czasem może z internetu w komórce zobaczę coście napisali, ale sam nie napiszę. Na komórce posty pisze się niezbyt wygodnie, więc daruje sobie.
Hagmar:
Aragorn nie miał pytań, spytano bowiem o wszystko co sam chciał wiedzieć. Szedł gdzieś w środku kompanii podziwiając okolice. Zastanawiało go jedno, Joanna mimo iż wampirzyca nie okazywała tak typowej dla dzieci Gunsesa "pogardy" dla innych ras, przypomniała mu się sprzeczka Ociana z Domeniciem...
Anette Du'Monteau:
-Interesująca rasa. Wcześniej o nich nie słyszałem, a co dopiero skojarzyć sługów Innosa z takimi harpiami. ÂŚwiat chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Wciąż czeka tyle tajemnic, sekretów i niewyjaśnionych spraw do odkrycia. To powoduje u mnie chęć ich zgłębiania i jakiś cel w życiu.
Gunses:
Moczary przerodziły się w trochę przyjaźniejszy krajobraz
- Pamiętam - rzekł Gunses - w drodze do Piątej ÂŚwiątyni jest korytarz, a w nawach ścian stoją posągi. Niektóre przedstawiają wysokie kobiety ze skrzydłami. To zapewne pamiątka po Aniołach Innosa.
- Bardzo możliwe - rzekła Joanna
- Wspomniałaś o uczniach.. Masz uczniów?
- Poniekąd. Każdy młody w Ankorvaacie ma obowiązek przejść praktyki. W Ankorvaacie zdobycie podstawowego wykształcenia jest obowiązkiem każdego obywatela. Potem jest 250 godzin praktyk dla krótkowiecznych i 560 godzin dla długowiecznych. Trzeba je wyrobić i jakimś warsztacie, uczelni, laboratorium, bibliotece albo np. u mnie. Bez zaliczonych praktyk trudno znaleźć robotę w mieście. Właściciele lubią widzieć, że ktoś jest już w czymś względnie dobry. Do mnie przybywają, bo nie ma nic do roboty, posiedzieć, popatrzeć. A godziny i tak będą zaliczone. Przybywają grupami, bo samemu strach jeździć po bagnach.
- Bagna nie powstały od razu?
- Nie... Powstały poprzez działanie demonów, jakie tu się przedostały. A szkoda, ładne podobno były tu tereny. To było kilkanaście lat po aktywacji portalu w górach. Swoją drogą, przedostała się tutaj czwórka braci demonów. Potężne skubańce i żyją do tej pory.
Anv:
- Czwórka braci demonów? - poruszył się Anv. Dla niego jako łowcy demonów, był to temat bardzo ważny. Na Valfden zajmował się ich eksterminacją dla dobra obywateli. Spodziewał się, że skoro istnieją one do dziś, to są to potężne byty. Wszak z pewnością ktoś starał się ich pozbyć. Aczkolwiek chciał pozyskać więcej informacji.
- Wiesz może, pani, coś więcej o nich? Co to za demony? Jak objawia się ich obecność? - pytał, wyraźnie zainteresowany.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej