Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (31/103) > >>

Dragosani:
Zeleris zaśmiał się krótko.
- Chciałbyś załatwić sobie zwierzaka, panie "Waleczny"? - zapytał Zeyfara, klepiąc go dość mocno w plecy i zarechotał. W kilku ostatnich łykach dopił piwo. Nagle przyszło mu do głowy coś, o co nie zapytał jeszcze nikt.
- A tak na poważnie... - zwrócił się do wampirzycy. - Czy lud zamieszkujący ten wymiar ma jakieś... zwyczaje, o których goście wiedzieć powinni by nie obrazić gospodarzy i nie obudzić się pewnej nocy ze sztyletem w brzuchu?

Eric:
- Jak na przykład ÂŚwięte Drzewo, przy którymś komuś z naszej drużyny zachciałoby się wypróżnić? To faktycznie może być kłopotliwe. - stwierdził Diomedes, potwierdzając słowa maga. Niezbyt mu się podobała wizja rozwścieczenia miejscowych...

Gunses:
Praca w Wielkiej Kuźni ruszyła. Komin buchnął dymem. Krasnoludy wyszły po trzymetrowy miecz, zabrały go i zniknęły w warsztacie.
- Zeyfary to zwierzęta Elfów. Wampiry na nich nie jeżdżą. Są zbyt łagodne jak dla nas - rzekła po czym wstała - Nie wiem czy od tak sprzedaliby jakiegoś młodego. Do Zeyfara trzeba się przyzwyczaić i musi się wytworzyć więź zaufania między jeźdźcem i zwierzęciem...
- Zeyfar? Tak się zwiesz? Waleczny... Hmm... Całkiem dobre imię. Może i Twój ojciec znał znaczenie tego słowa, bo nie wydaje mi się, by znał te stworzenie...
- Owszem ma zwyczaje! Nie kradnij i nie zabijaj, nie oszukuj i nie obrażaj. Chyba jasne - rzekła uśmiechając się uroczo - Nie odzywaj się do Starszyzny i nie patrz z pogardą na jakiegokolwiek Wampira. Nie używaj języka ludzkiego w rozmowie ze Starożytnymi.
- ÂŚwięte drzewa? Sanktuaria? Owszem, każda nacja ma jakieś swoje kodeksy. Nie rób drugiemu co Tobie ni miłe i nawet jeśli sam coś zbywasz uszanuj poglądy innych. Albo na przykład... Powiedz mi coś niemiłego, a już za godzinę zawiśniesz. Mój urząd jest powołany z woli Zgromadzenia Najwyższego Słowa i jego zniweczenie równa się karze śmierci. Ruszajmy - rzekła. Wszyscy wstali, Gunses wziął kilka butelek płynnej nocy i przywiązał sobie do pasa. Po czym cała kompania opuściła Pierwiorstki. Ruszyli na północ. Aby wyjść z bagien. A podróż miała być długa...

Anette Du'Monteau:
-Po prostu wydaje mi się takie zwierzę dobrym wsparciem, a i pupil był by ciekawy. Niestety Zelerisie ostatnio Diomedes nie sprawdza się w tej roli. Wypada, więc zakupić coś puchatego, z pierzem i potrafiącego się bronić. - odparł Zeyfar patrząc na kruczego kaprala.
-Hmm, czyli z elfami przyszło by gadać. Bardzo chętnie zająłbym się takim stworzeniem i opiekował nim. Nie stanowi to dla mnie problemu. Z tego co powiedziałaś problem pewnie by polegał na tym, żeby elfy zaufały mi w takim razie. Sądzisz, że są tu tacy w posiadaniu zeyfara? Czy może takich "handlarzy" można jedynie spotkać w stolicy Ankorvaat?

Gunses:
- W Numenorze... Czy ja wiem, nigdy sama dla siebie nie szukałam tam żadnego zwierzaka. Jednakże miasto jest ogromne, na pewno takie sklepy są. Z tego co mi wiadomo Zeyfary otrzymują Elfy kiedy dorosną... no i muszą być jak oni to mówią... Czystego serca. Nie każdy Elf dosiada Zeyfara, ale można takowe dostać od Elfów. Kto wie, może coś wytargujesz...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej