Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
Anv:
- Diomedesie. Ja słucham i wiem, iż występuje tu często. Jednak pomyśl logicznie, że i u nas wody nie ma wszędzie. Nie zawsze masz jej pod dostatkiem. Co prawda tu z liquidium może być inaczej. Dlatego pytam.
Anette Du'Monteau:
Komandor zachłysnął się piwem słysząc o zwierzętach noszących jego imię.
-Joanno czy na prawdę są tu stworzenia, które zwą się zeyfarami? - spytał zaciekawiony.
Eric:
- Zakładam, że jest jej na tyle, że można zrobić pokaźne zapasy. Chyba, że mały tobołek na plecach, to zbyt wielka uciążliwość. Zelerisie, słyszałeś kiedyś o oazach? Występują na pustyni. - mruknął w stronę Dracona.
Dragosani:
- Ehh... wzmianka o pustyniach miała ci uzmysłowić, ze u nas nie wszędzie jest woda, mimo że uważana jest za powszechną. Ale koniec o tym. Ciekaw jestem cóż to za zwierze ten "zeyfar". - odparł Diomedesowi i spojrzał wyczekująco na wampirzycę. Widać było że ta zbieżność imienia jego kompana i nazwy zwierzęcia wydaje mu się zabawna.
Vitnir:
Aerandir skinął głową w podzięce, wziął liquidium z tacy i przystawił do nosa, by powąchać płyn, po czym pociągnął łyk z naczynia. Po chwili uświadomił sobie, że jego zachowanie mogło być źle zrozumiane, jako że nie ufa tutejszym, jednak kierował się czystą ciekawością tutejszego pokarmu życia.
- Poza tym ktoś wpadł na pomysł butelek - wtrącił do rozmowy na temat przechowywania liguidium pokazując na te przywieszone przy jego pasie. Wampir pociągnął kolejny łyk.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej