Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (27/103) > >>

Eric:
- Joanno, do jakich celów są przydatne nosorożce? W naszym świecie nigdy nie słyszałem, aby ktoś udamawiał takowe stworzenia. - mruknął zza kufla pełnego złocistej cieczy. Siedział wygodnie przed stołem i sączył powoli chmielowy napój. Z radością zreflektował, że piwo jest naprawdę wyśmienite. Po chwili zoczył też butelki z przezroczystą zawartością. Joanna podała je wampirom.
- To dla wampirów? Co to? Z tego co widzę, to chyba nie krew... - uśmiechnął się.

Dragosani:
Flamel ruszył chętnie, tuż za Anvem, ku tacy z piwem. Wziął jeden z kufli, które stały na tacy i skosztował trunku. Piwo smakowało... no cóż, jak piwo. Może miało nieco inny posmak, niż valfdeńskie. Ale to nie powinno dziwić. Podobnie jak Diomedesa i jego zaciekawił napój dla wampirów.
- Substytut krwi, jak mniemam. Ciekawe rozwiązanie. - powiedział Dracon.

Eric:
- Substytut krwi? - prychnął - Wytworzony z czego? - zapytał kpiąco.

Gunses:
- Tak, żyją tutaj Czerwoni. Część z nich przeszło do naszego wymiaru aby tutaj badać Magię i uczyć. I zostali, mają się całkiem nieźle.
- No cóż Gordianie, o gustach się nie dyskutuje, ale aż szkoda, że nie mogę Cię poczęstować czymś godniejszym. Dopiero za bagnami będziemy mogli skosztować wina z winnic Gandriolu.
- Nosorożce to chyba najlepsze zwierzęta pociągowe. Fakt, są dużo wolniejsze od koni i nie latają jak geardezy czy zeyfary, ale na ich wytrzymałości można polegać. Ich gatunek został przywieziony tu jeszcze z waszego świata, z kontynentu. Ale ten, którego widzieliście, nie był pociągowym... On należy do orków i ich Jednostki Specjalnej. Orkowie są najęci do arami przez nasze królestwo, a 300 z nich tworzy właśnie Jednostkę Specjalną, czyli... Okute w zbroje nosorożce, z okutymi rogami i siedzący na nich Orkowie to prawdziwy pogrom na polu bitwy. Orkowie zostali zabrani do wymiaru jako niewolnicy. Część z nich uciekła inna część po wykonaniu swej pracy zyskała wolność i włączona została do społeczeństwa. Ich potomkowie teraz stanowią świetnych wojowników, których siła nie mogła być obojętna dla królestwa - rzekła i napiła się przejrzystej cieczy - Hmm.. Mówisz o tym? To liquidium. Liquidium to odpowiednik waszej hmm.. waszej ogólnie występującej cieczy. U nas jest liquidium. Jest niezbędne dla roślin i zwierząt. Na jego bazie robi się wszelkiego rodzaju trunki i eliksiry. No i odżywia nas, Wampiry. Nie musimy pić krwi - rzekła. Gunses nie czekał dłużej. Złapał za jedną butelkę, otworzył i skosztował. Płyn miał lekko większa gęstość niż woda, był również bardziej chłodny. Jednakże nic innego się nie działo. No, oprócz tego, że w kontakcie z ciałem wampira była natychmiast wchłaniana. Niczym krew... Gunses wypił całą butelkę, spojrzał na Joanne
- To remedium na głód krwi?
- Tak, całkowicie nas to posila i wzmacnia - strażnicy na wieżach zmienili się. Wyłoniły się sylwetki ubranych w lekkie zbroje Wampirów z długimi mieczami przewieszonymi przez plecy. Joanna wyjęła papier i pióro. Pokryła kilka arkuszy równym ładnym pismem. Po czym zapieczętowała i schowała do torby.
- Niedługo ruszamy dalej - rzekła - Jak tylko Sentri wyjrzy zza chmur... - wszyscy już zauważyli że zaczyna świtać. I że żaden z Wampirów w koło nie ma szaty z alfistru.

Eric:
- A co ze słońcem? - zapytał - Przecież jesteście wampirami...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej