Tereny Valfden > Dział Wypraw
ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo
Dragosani:
- Dopisze to do listy tego, co muszę zrobić przed śmiercią. - odparł Flamel. - No ale wciąż nikt nie zgłasza się po tego zwierzaka. Więc może dałoby rade jednak zrobić pieczeń z nosorożca. Do piwa w sam raz. - powiedział, wpatrując się w bestię.
Gordian Morii:
-Jak nikt się nie zgłosi to Ci go dam.
Gunses:
//I to lubię. Nigdy nie wiadomo co wymyśla gracze ;) A fabułą jest nieliniowa :]
Drzwi karczmy roztwarły się z wielkim hukiem, a w nich stanął ponad dwumetrowy ork. Odziany był w futrzane buty, w zbroi na korpusie i potężnych naramiennikach. Rękawice, będące połączeniem skóry i metalu były wyposażone w ostre kolce. Pod pachą trzymał wielki hełm ozdobiony czarnym pióropuszem. Ork podszedł do drużyny odpinając gruby łańcuch, który miał przy boku. ÂŁańcuchem tym mógł w odpowiedniej chwili trzasnąć niczym biczem. Przy jego posturze? Podszedł
- Dzięki za pomoc - rzucił do drużyny i zarzucając łańcuch na szyję nosorożca pociągnął go za sobą ku rozerwanej zagrodzie. Dookoła słychać były piły i młotki. grupa pracowała na ziemi, a byli tam Wampiry i Ludzie. Zbiwszy nowe drzwiczki zastawili wyrwę w ogrodzeniu. Elfy i Niziołki pomagały zbierać rozrzucone części straganów i ocalały towar. Wszystko oddali właścicielom. Krasnoludy pobrali wymiary straganów i udali się wykonać nowe kramy. Kilka minut później po całym zajściu i bałaganie nie było śladu. Wszyscy skończywszy gawędząc udali się do swych spraw. Joanna podeszła do was przynosząc piwo i butelki wypełnione przejrzystą cieczą
- To dla was - rzekła podając Wampirom - Pokrzepi was... A piwa dla reszty kompanii - po czym spojrzała na niedawną zagraconą uliczkę - Cóż, z nosorożcami nie ma żartów, ale przydatne jak mało które stworzenia.
Anv:
Anv z zaciekawieniem patrzył na zabawę Gordiana. Bowiem na zabawę, pomimo powagi sytuacji mogło to wyglądać. Ujeżdżanie nosorożca to musi być naprawdę coś ekscytującego. Po chwili podszedł do tacki, wziął i piwo i odezwał się do Joanny.
- Powiadasz pani, iż żyją tu draconi? Oryginalna, czerwona odmiana? - zapytał zaciekawiony. Rasa draconów niezmiernie go fascynowała, od zawsze. Po chwili odezwał się do Zelerisa.
- Pieczeń z nosorożca. Wyborny pomysł. - stwierdził rozmyślając o daniu.
Gordian Morii:
Elf przyglądał się temu wszystkiemu i rzekł
-Zupełnie jak zaklęcie leczenia rzucone na miasto. W jednej chwili rana zadana niespodziewanym ciosem w drugiej nie ma już śladu po bliźnie. Zaskakujące. Za piwo jednak dziękuję, nie mam w nawyku pijać takich trunków.- dodał z łagodnym uśmiechem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej