Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (25/103) > >>

Gunses:
//Jak dam smoka, to ty rozpalisz ognisko i będziesz smażył kiełbaski. Bosko...
//Ale dobrze. Zapowiada się ciekawa wyprawa ];->

Dragosani:
Dracon w milczeniu szedł i obserwował mijany krajobraz. Słuchał opowieści Joanny. Wyglądało na to, że ten świat miał niezbyt sielankową historię. Zresztą czy był jakiś, który takiej nie miał? Grupa dotarła w końcu do miasta, zaś przewodniczka zaproponowała piwo. Podobnie jak reszta, Dracon wyraził chęć skosztowania trunku. Nie ma nic lepszego po przedzieraniu się przez moczary, jak kufel dobrego piwa. Jednak perspektywę wyżłopania złocistego napoju oddalił ściekły nosorożec. Nosorożec! To tak jakby nagle krowa spadła z nieba! Dracon obserwował bestię, zastanawiając się jak to to zatrzymać. Przydałaby się mortokineza. Albo zaklęcie Kontroli nad zwierzęciem pomyślał. Zerknął na Gordiana.
- Mistrzu, sądzę że najlepiej byłoby posłużyć się Amarangol. - zaproponował, mając nadzieję ze elf domyśli się o które konkretnie zaklęcie chodzi Draconowi. 

Gordian Morii:
-Nie wiem czy to będzie konieczne, ale w razie czego spróbujemy, nie martw się.- rzekł mag i wbijając kostur w ziemię teleportował się lądując na pędzącej bestii. Wylądował w siodle nosorożca. Posługując się mortokinezą stopniowo przyciągał łeb bestii niżej ziemi, uważając jednocześnie aby zbytnio jej nie skrzywdzić- w końcu mogła i zapewne była to czyjaś własność. Zabieg ten miał trochę przytłumić bestię i skłonić ją do zwolnienia celem uniknięcia zarycia łbem w glebę. Potwór powoli zaczął zwalniać lecz mimo prób nie chciał się zatrzymać. Trzeba było jednak posłużyć się magią. Elf kładąc rękę na jego karku wymruczał zaklęcie kontroli nad zwierzęciem o którym prawdopodobnie myślał Zeleris
-Iposhar Qihuosh Grash, Arashru, Xuelishesh Huxuesh Ilishesh Ilisheshan.- gdy wyrzekł te dracońskie słowa i moc zawładnęła umysłem stworzenia stanowczym i prawdziwie władczym tonem Gordian nakazał mu się zatrzymać. Poskutkowało. Zaczęli zwalniać więc po chwili elf mógł rozproszyć morficzne pęta. Chwilę później istota zatrzymała się elf nakazał jej skręt w stronę drużyny, do której ta podeszła już spokojnym krokiem. Podczas tej niezbyt długiej podróży Gordian mógł obejrzeć szkody, które wyrządził nosorożec. Rozbite stragany i te tumany kurzu i pyły. Istna masakra.
-Prawie jak po szarży krasnoludzkiej kompanii. zaśmiał się klepiąc potwora po rogatym łbie. Zeskakując z siodła chwycił zwierzę za róg i nie puszczając zapytał
-Czyja jest ta maskotka? - dla pewności nie rozpraszał zaklęcia kontroli, tak było bezpieczniej...

Dragosani:
- Teleportować się na grzbiet pędzącego nosorożca... z całym szacunkiem, Mistrzu, ale jesteś jeszcze bardziej popieprzony niż ja. - takimi słowami Zeleris skomentował wyczyn elfa. Co ciekawe ton wypowiedzi nie sugerował że była to obelga. Nie miał negatywnego wydźwięku. Mag przyjrzał się uważniej bestii. Teraz, gdy nie szarżowała, mógł bez problemów dostrzec każdy szczegół jej budowy. Oblizał jęzorem zębiska.
- Byłaby niezła wyżerka, gdyby to się nie uspokoiło... mruknął.

Gordian Morii:
-Gdybyś Ty widział czego próbowało się kilkanaście lat temu. -zaśmiał się.
-Moje spotkanie z Rohomorazem to było coś. Dobrze, że nosiłem jeszcze wtedy pancerz.- dodał.
-Mimo wszystko jak będziesz miał okazję zrobić coś takiego spróbuj. Naprawdę przednia zabawa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej