Tereny Valfden > Dział Wypraw
Coś strasznego (Alistair)
Grison:
Mężczyzna szedł dalej nie oglądając się za siebie. W pewnym momencie skręcił w wąską, boczną uliczkę pomiędzy domami. Przez jakieś 50 metrów szedł prosto, po czym zwolnił i spoglądał to w prawo to w lewo tak jakby szukał odpowiednich drzwi domostwa.
- Eleonora! Eleonora! - zaczął wykrzykiwać.
10 metrów za nim stały beczki zajmujące połowę i tak wąskiej ścieżki. Z okna po prawej stronie zdawał sie patrzeć na sytuację jakiś mężczyzna.
Alistair:
Alistair postanowił się ukryć i obserwować sytuację z dystansu.
Grison:
- Eleonora! - krzyczał nadal facet.
W końcu drzwi otworzyły się.
- Co się drzesz? Zajęta byłam.
Wtem z domu wyszedł jakiś mężczyzna, nieco speszony. Jego dłonie zapinały rozporek.
- Gotowa?
- Tak, wchodź.
Oboje weszli do domu...
Mężczyzna spoglądający z okna skończył "oględziny" po czym zamknął okiennice.
- Dowal mu! Dowal! - nagle z odległości, którą trudno było określić dobiegły krzyki... Zdawało się, że dobiegają zza zakrętu za domem.
Grison:
Po przybyciu na miejsce elf zobaczył grupkę mężczyzn kibicujących dwóm okładającym się pięściami drabom. Krew z ich twarzy zdawała się spływać jak krople deszczu po szybie. Jeden z nich wypluł zęba. Mimo to, walka ku uciesze tłumu trwała nadal.
- 10 dodatkowych na Grubego! - wydusił jeden z rozkrzyczanych gapiów.
- Przyjmuję! - odkrzyknął drugi.
Nikt zdawał się nie zauważać Alistair'a.
Wtem jakby znikąd pojawiła się straż miejska. Dziesięciu funkcjonariuszy patrzyło przez chwilę na scenę, póki walka nie dobiegła końca. Jeden z drabów obalił w końcu drugiego, po czym sam o mało nie stracił przytomności.
- No, to by było na tyle - powiedział jeden ze strażników, po czym wszyscy czterej wyciągnęli broń i zabrali się do łapania co słabszych i mało zorientowanych w sytuacji gapiów. Jeden z nich wziął za cel Alistair'a po czym ruszył w jego kierunku.
Alistair:
Alistair dobył swojego młota i uderzył nim nadbiegającego strażnika
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej